Napięcie przed półfinałem 18. edycji „Tańca z gwiazdami” sięga zenitu. Już w najbliższą niedzielę pięć par stanie do walki o miejsce w wielkim finale. Emocje są ogromne, ale tym razem wszystko przyćmiewa jedna informacja, która spadła na fanów jak grom z jasnego nieba.
Na parkiecie zobaczymy Sebastiana Fabijańskiego i Julię Suryś, Paulinę Gałązkę i Michała Bartkiewicza, Piotra Kędzierskiego i Magdalenę Tarnowską, Gamou Falla i Hannę Żudziewicz oraz Magdalenę Boczarską i Jacka Jeschke. Każda para przygotowała dwa układy – jeden w stylu standardowym, drugi inspirowany musicalem. Stawka jest ogromna, bo tylko najlepsi znajdą się o krok od Kryształowej Kuli.

W tym sezonie produkcja nie oszczędza widzów. O losie jednej z par zdecyduje dogrywka, w której uczestnicy zatańczą cza-czę do „Let’s Get Loud”. To właśnie wtedy jurorzy wybiorą tych, którzy zasłużą na finał.
Ale za kulisami mówi się o czymś znacznie poważniejszym. Paulina Gałązka od ponad tygodnia zmaga się z kontuzją, która dla tancerza brzmi jak najgorszy scenariusz. Złamane żebro. Ból, który nie odpuszcza ani na chwilę.
Uraz pojawił się w trakcie przygotowań, jeszcze przed ćwierćfinałem, gdy trenowała po zmianie partnera tanecznego. Od tego momentu każdy ruch to wyzwanie, a każdy trening to walka z własnym ciałem.

Mimo tego aktorka nie powiedziała „stop”. Nie zeszła z parkietu. Zamiast tego zacisnęła zęby i dalej ćwiczy, wspierana przez ekipę i uczestników programu. Pomagają jej leki przeciwbólowe, ale to tylko pokazuje, jak duży wysiłek wkłada w każdy kolejny krok.

Osoby z otoczenia programu nie ukrywają, że sytuacja jest trudna. Ból towarzyszy jej na każdym etapie przygotowań, a intensywność treningów w półfinale nie daje chwili wytchnienia.

Mimo wszystko wszystko wskazuje na to, że pojawi się na parkiecie w najbliższym odcinku. Dla wielu widzów to dowód ogromnej determinacji. Dla innych – ryzykowna decyzja, która może mieć swoje konsekwencje.
Jedno jest pewne. Jej występ będzie jednym z najbardziej emocjonalnych momentów tego sezonu.
