Jeszcze niedawno Maja Chwalińska musiała liczyć każdą wydaną złotówkę i szukać pomocy u kibiców. Dziś o polskiej tenisistce mówi cały świat, a jej występ podczas tegorocznego French Open przeszedł do historii. Ta droga do sukcesu wcale nie była jednak usłana różami.
Dla wielu kibiców największą bohaterką paryskiego turnieju miała zostać Iga Świątek. Tymczasem ogromną niespodziankę sprawiła właśnie Maja Chwalińska. Polka przebrnęła przez kwalifikacje, a następnie dotarła aż do wielkiego finału turnieju, zapisując najpiękniejszy rozdział w swojej dotychczasowej karierze.

Choć ostatecznie nie sięgnęła po tytuł, osiągnęła coś niezwykle ważnego. Po raz pierwszy znalazła się w czołowej setce światowego rankingu, a dzięki sukcesowi w Paryżu zarobiła około 1,4 miliona euro, czyli blisko 6 milionów złotych.
Paradoksalnie nawet tak spektakularny wynik przyniósł jej pewne problemy. Tenisistka nie zakładała, że pozostanie w Paryżu aż do ostatnich dni turnieju. W rozmowie z Eurosportem przyznała, że musiała pilnie szukać miejsca do spania.

– „Mam nadzieję, że są jeszcze jakieś wolne miejsca i że wystarczy mi pieniędzy. Wiem, że zarobiłam tu dużo pieniędzy, ale one nie są wypłacane od razu” – wyznała po jednym z meczów.
To jednak nie pierwszy raz, gdy kwestie finansowe dawały o sobie znać. Kilka lat wcześniej, podczas wyjazdu na kwalifikacje do Australian Open, sytuacja była jeszcze trudniejsza. Koszty pobytu w Australii okazały się ogromne, dlatego agent zawodniczki zdecydował się zwrócić do Polaków mieszkających na antypodach z prośbą o pomoc w znalezieniu noclegu.

Ostatecznie nie udało się znaleźć zakwaterowania w Australii, ale podczas późniejszego wyjazdu do Nowej Zelandii Maja i jej sztab mogli liczyć na ogromną życzliwość rodaków.
– „W Nowej Zelandii przez prawie miesiąc mieszkaliśmy u Polki Alice. Było to dla nas niesamowite przeżycie, że na końcu świata Polak Polakowi po kilku dniach zaufał i zostawił w domu” – wspominał agent tenisistki.

Historia Mai Chwalińskiej pokazuje, jak wymagającą drogę muszą przejść sportowcy, zanim osiągną wielkie sukcesy. Za błyskiem fleszy i milionowymi nagrodami często kryją się lata wyrzeczeń, niepewności i walki o możliwość dalszej gry.

Dziś Maja jest jedną z największych nadziei polskiego tenisa. Jeszcze niedawno prosiła o pomoc w znalezieniu noclegu, a teraz inspiruje tysiące kibiców swoją determinacją i udowadnia, że nawet najtrudniejsze przeszkody można pokonać.
