Sandra Kubicka zamknęła matcharnię, ale nie porzuciła marzeń. Tak ludzie reagowali na jej decyzję

Sandra Kubicka opowiedziała o kulisach zamknięcia stacjonarnego punktu „Sandra’s Matcha” w Warszawie. Była modelka pojawiła się w internetowym programie Doroty Szelągowskiej i przyznała, że reakcje ludzi mocno ją zaskoczyły. Gdy ogłosiła koniec działalności w dotychczasowej formie, na miejscu pojawiło się mnóstwo osób, a część kobiet nie potrafiła ukryć łez.

Sandra Kubicka w ostatnich miesiącach przechodzi przez wiele zmian. Jej życie prywatne i zawodowe mocno się przekształciło, a ona sama coraz częściej mówi o nowych etapach, zamykaniu dawnych rozdziałów i wyciąganiu wniosków z tego, co nie zawsze poszło zgodnie z planem.

Najpierw głośno było o jej rozstaniu z muzykiem Aleksandrem Milwiw-Baronem. Później modelka zaczęła układać życie u boku Adama Zaorskiego, przy którym — jak wynika z jej wypowiedzi — odnalazła stabilność i spokój.

Zmiany nie ominęły także jej biznesu. Sandra przez pewien czas rozwijała markę „Sandra’s Matcha” w formie stacjonarnego punktu w Warszawie. To miejsce przyciągało fanów, klientki i osoby, które śledziły jej działania w mediach społecznościowych.

W końcu jednak przyszedł moment na zmianę modelu działania. Punkt stacjonarny został zamknięty, ale Kubicka podkreśla, że to nie oznacza końca jej matchowego projektu.

„Dalej robię ten tour z matcharnią. Zamknęłam po prostu punkt stacjonarny w Warszawie (…)” — powiedziała w rozmowie z Dorotą Szelągowską.

To ważne doprecyzowanie, bo była modelka nie porzuciła biznesu całkowicie. Zrezygnowała jedynie z jednej formy prowadzenia działalności, a jej matcharnia nadal funkcjonuje w trasie.

W programie „Czułe słówka” Sandra opowiedziała też, jak wyglądały ostatnie chwile warszawskiego punktu. Okazało się, że zamknięcie miejsca wywołało znacznie silniejsze emocje, niż mogła się spodziewać.

Kubicka przyznała, że kiedy ogłosiła decyzję, pojawiło się tyle samo osób, co podczas otwarcia. To pokazało jej, że wokół marki stworzyła się społeczność, która naprawdę przeżywa jej zawodowe kroki.

„Kiedy ogłosiłam, że zamykam matcharnię, pojawiło się tyle samo osób, co na otwarciu. Wiesz, ile kobiet płakało? (…) Ja mam masę wspierających mnie kobiet, czy jestem w Poznaniu, Wrocławiu czy Łodzi, to tysiące kobiet przychodzi, płaczą, (…) piszą mi listy. Ja mam to wsparcie w mediach społecznościowych” — wyznała Sandra Kubicka.

Te słowa pokazują, że dla wielu fanek „Sandra’s Matcha” nie była tylko miejscem, w którym można było napić się modnego napoju. Dla części kobiet projekt Kubickiej stał się symbolem jej energii, ambicji i walki o własne pomysły mimo przeciwności.

Była modelka nie ukrywa, że wsparcie kobiet jest dla niej bardzo ważne. Wymieniła Poznań, Wrocław i Łódź jako miejsca, w których spotyka się z ogromnym zainteresowaniem oraz emocjonalnymi reakcjami.

Według jej słów kobiety przychodzą, płaczą, piszą listy i okazują jej sympatię także w internecie. To wsparcie ma dla niej szczególne znaczenie w chwilach, gdy musi mierzyć się z ocenami, zmianami i trudnymi decyzjami biznesowymi.

Sandra Kubicka nie udaje przy tym, że każdy jej pomysł kończył się sukcesem. W rozmowie z Dorotą Szelągowską otwarcie mówiła o tym, że miała wiele biznesów i nie wszystkie przetrwały.

Zamiast jednak traktować to wyłącznie jako porażkę, patrzy na te doświadczenia jak na kolejne lekcje. Podkreśla, że każdy projekt czegoś ją nauczył, niezależnie od tego, czy działa dalej, został zamknięty, czy upadł.

„Ostatnio sobie siedziałam i rozpisałam, ile miałam biznesów. Nie każdy wypalił, ale to nie o to chodzi, że każdy musi. To jest doświadczenie z każdym biznesem, który wymyśliłam, czy tam zamknęłam, czy upadł, czy działa czy funkcjonuje… Doświadczenia, fajny etap w moim życiu, co wyciągnęłam. To samo ze związkami. Byłam inną Sandrą w każdym związku” — tłumaczyła.

To wyznanie dobrze pokazuje jej obecne podejście. Kubicka nie chce już patrzeć na zamknięte rozdziały wyłącznie przez pryzmat straty. Woli widzieć w nich etapy, które doprowadziły ją do miejsca, w którym jest teraz.

Porównała swoje biznesy do relacji. Tak jak w każdym związku była inną wersją siebie, tak każdy zawodowy projekt pokazał jej coś nowego o samej sobie, o ludziach i o tym, czego naprawdę chce.

Sandra przyznała też, że ma własną zasadę dotyczącą życia i zmian.

„Mam taką ideę, że w naszym życiu wszystko ma limit przydatności” — podkreśliła.

To zdanie brzmi jak podsumowanie ostatnich miesięcy w jej życiu. Rozstanie, nowa relacja, zmiana w biznesie i decyzja o zamknięciu stacjonarnej matcharni układają się w historię kobiety, która nie chce trzymać się czegoś tylko dlatego, że kiedyś było ważne.

Dla Kubickiej koniec jednego etapu nie musi oznaczać klęski. Może być po prostu momentem, w którym dana rzecz spełniła już swoją rolę i trzeba ruszyć dalej.

W rozmowie pojawiło się również wyznanie, że pierwszy raz ma tak szczęśliwe i stabilne życie. To mocne słowa, zwłaszcza po okresie, w którym jej prywatność była szeroko komentowana.

Dziś Sandra wydaje się skupiona na tym, by nie rozpamiętywać wyłącznie strat. Zamknięcie punktu w Warszawie mogło wyglądać jak zawodowy cios, ale ona sama przedstawia je jako część większej drogi.

Nie rezygnuje z matcharni, tylko zmienia jej formę. Nie ukrywa, że biznesy czasem się kończą, ale nie traktuje tego jak powodu do wstydu. Mówi o doświadczeniu, społeczności i kobietach, które przyszły, by pokazać jej wsparcie.

Właśnie ten wątek najbardziej porusza. Kubicka zobaczyła, że jej działania mają dla innych znaczenie większe niż zwykły zakup produktu. Zamknięcie punktu stało się dla fanek emocjonalnym momentem, bo czuły, że żegnają coś, co było częścią ich kontaktu z Sandrą.

Była modelka pokazała też, że sukces nie zawsze wygląda jak nieprzerwane pasmo wygranych. Czasem sukcesem jest umieć zamknąć drzwi, nie stracić wiary w siebie i zabrać z tego doświadczenia coś dobrego.

Sandra Kubicka nie ukrywa, że nie każdy biznes musi wypalić. Najważniejsze jest dla niej to, co człowiek z niego wyniesie i czy po zamknięciu jednego etapu potrafi ruszyć dalej bez poczucia porażki.

Jej opowieść o matcharni stała się więc czymś więcej niż tylko historią o zamkniętym lokalu. To wyznanie o wsparciu, kobiecej solidarności, zmianach i życiowych rozdziałach, które mają swój czas.

A jeśli wierzyć jej słowom, obecnie Sandra czuje, że po wielu burzliwych etapach wreszcie znalazła stabilność. I choć warszawski punkt „Sandra’s Matcha” już nie działa, ona sama nie zamierza kończyć tej historii.

Rating
( No ratings yet )
pl.interesujacy.com