Martyna Wojciechowska nie zamierza wracać na Everest. „To już nie jest to samo miejsce”

Dwadzieścia lat temu Martyna Wojciechowska spełniła jedno ze swoich największych marzeń. Jako trzecia Polka w historii stanęła na szczycie Mount Everest. Dziś jednak nie ma wątpliwości – nie chciałaby ponownie przeżyć tego doświadczenia w obecnych realiach.

Everest zmienił się nie do poznania

18 maja 2006 roku Martyna zdobyła najwyższą górę świata. Swoje przeżycia opisała później w książce „Przesunąć horyzont”. Jak sama przyznaje, już wtedy wyprawy komercyjne zyskiwały na popularności, ale nikt nie przewidywał skali zjawiska, z jaką mamy do czynienia obecnie.

Zdjęcia przedstawiające setki wspinaczy ustawionych w długich kolejkach pod szczytem Everestu obiegły cały świat. Według informacji nepalskich władz, tylko jednego dnia – 20 maja – na szczyt od strony Nepalu weszły aż 274 osoby.

Dla Martyny taki obraz Himalajów jest trudny do zaakceptowania.

„Są bardziej intymne miejsca”

Podróżniczka nie ukrywa, że gdyby mogła wrócić na Everest sprzed dwóch dekad, podjęłaby to wyzwanie jeszcze raz.

– Mount Everest był wspaniałym wyzwaniem i gdybym mogła zdobyć go jeszcze raz na tych samych warunkach, które miałam 20 lat temu, to bym to zrobiła, ale dzisiaj to już nie jest to samo miejsce – wyznała w rozmowie z Newserią.

Wprost wskazała też, co najbardziej ją zniechęca.

– Tłumy ludzi, kolejki, helikoptery latające nad głową i wszędzie zasięg telefonii komórkowej sprawiają, że to już nie jest miejsce dla mnie. Są bardziej intymne miejsca niż Mount Everest, gdzie można się spotkać nie tylko z górą, ale też z samą sobą – podkreśliła.

Nie zwalnia tempa

Choć najwyższy szczyt świata nie znajduje się już na liście jej planów, Martyna nie zamierza rezygnować z kolejnych wyzwań.

Podróżniczka ma na swoim koncie imponujące osiągnięcia – zdobyła Koronę Ziemi, uczestniczyła w Rajdzie Dakar i Rajdzie Transsyberyjskim, a podczas realizacji swoich programów odwiedziła niemal wszystkie zakątki świata.

Za kilka miesięcy skończy 52 lata, ale – jak sama zapewnia – wciąż czeka na nowe przygody.

– Jeszcze wiele, wiele Everestów przede mną i pewnie jeszcze nie raz będę miała szansę wszystkich zaskoczyć. Ale najlepsze w tym wszystkim jest to, że ja sama siebie zaskakuję – powiedziała.

Dodała również, że decyzje podejmuje intuicyjnie.

– Jak poczuję te motyle w brzuchu, jak poczuję intuicyjnie, że to jest coś, czemu warto teraz poświęcić czas i energię, to będę to robić – podsumowała.

Wygląda więc na to, że choć Martyna Wojciechowska definitywnie zamknęła rozdział związany z Everestem, przed nią wciąż wiele nowych szczytów – być może tych mniej spektakularnych, ale znacznie bliższych temu, czego dziś naprawdę szuka.

Rating
( No ratings yet )
pl.interesujacy.com