Marcin Rogacewicz nie wróci w najnowszym sezonie popularnego serialu „Komisarz Alex”, ale jego wspomnienia z planu wciąż wywołują emocje. Aktor postanowił opowiedzieć o pracy przy produkcji i zdradził coś, czego wielu widzów mogło nawet nie podejrzewać. Tytułowy Alex wcale nie był jednym psem.
W ostatniej rozmowie 46-letni aktor wrócił pamięcią do czasu, gdy pracował u boku czworonożnych partnerów. Okazuje się, że na planie jednocześnie pojawiało się kilka psów, a każdy miał własne zadania, temperament i charakter. Dla widza na ekranie wszystko mogło wyglądać jak jedna spójna postać, ale kulisy były znacznie ciekawsze.

Rogacewicz przyznał, że w czasie jego pracy przy serialu zdążyło przewinąć się kilku kolejnych „Alexów”. Sam aktor miał okazję grać z psami, które zapisały się w historii produkcji w szczególnym momencie.
„Na planie są trzy, ale ja – z tego, co pamiętam – chyba grałem z czternastym, piętnastym i szesnastym. Mój Alex był bardzo historyczny, bo ja zamykałem Łódź i otwierałem Warszawę, czyli zagrałem ostatni sezon w Łodzi i pierwszy, drugi, chyba trzeci, czwarty w Warszawie” — wspominał.
To wyznanie mogło zaskoczyć widzów, którzy przez lata śledzili przygody serialowego psa i jego opiekunów. Dla wielu osób Alex był po prostu Aleksem, jedną rozpoznawalną postacią. Tymczasem za kulisami wszystko wymagało precyzyjnej pracy z kilkoma czworonożnymi aktorami.

Rogacewicz wyjaśnił, że psy różniły się nie tylko wyglądem czy zachowaniem, ale przede wszystkim tym, do jakich scen były przygotowane. Jedne lepiej odnajdywały się w dynamicznych, kaskaderskich zadaniach, inne miały zupełnie inną energię i sprawdzały się tam, gdzie potrzebna była łagodność.
„Oczywiście, że się różnią. Różnią się swoim sercem i temperamentem, no bo jedne są od zadań specjalnych, skaczą po dachach, wyskakują z samochodów… Kochałem te wszystkie kaskaderskie sceny, ale jest też jeden taki bardzo spokojny piesek, taki subtelny, działa przez serce, bardziej uczuciowy, więc każdy ma swoje funkcje” — opowiadał.
Najbardziej osobisty moment przyszedł jednak wtedy, gdy aktor zaczął mówić o psie, który szczególnie mocno zapadł mu w pamięć. Widać było, że nie chodziło wyłącznie o zawodową współpracę, lecz o prawdziwą więź z planu.
„Mój najbardziej kochany 'Alex’ to był 'Alex’, który się wabił Alex. Po prostu, żeby było też łatwiej w komunikacji, więc to była taka moja największa miłość” — wyznał z uśmiechem Rogacewicz.
Te słowa padły już po tym, jak na początku 2026 roku wyszło na jaw, że aktor żegna się z produkcją. Powodem jego nieobecności w nowym sezonie mają być inne zobowiązania zawodowe. Dla fanów serialu była to gorzka informacja, bo Rogacewicz przez lata mocno kojarzył się z tym tytułem.
Ukochany Agnieszki Kaczorowskiej nie przekreśla jednak możliwości powrotu. Zapytany o to, czy jeszcze kiedyś pojawi się na planie, zostawił sprawę otwartą i nie zamknął za sobą drzwi.

„Jeśli zadzwoni producent, to oczywiście porozmawiamy na ten temat” — podkreślił.
Na razie wiadomo jedno: w najnowszym sezonie widzowie go nie zobaczą. Mimo to jego opowieść o pracy z psami pokazała bardziej czułą i zakulisową stronę serialu. Rogacewicz zdradził, że za ekranową legendą Aleksa kryła się ciężka praca kilku zwierząt, różne charaktery i relacje, które zostają w pamięci na długo po zejściu z planu.
