Marina Szczęsna rozpłakała się na Open’erze. Wojciech Szczęsny jednym tekstem porwał cały tłum

Marina Łuczenko-Szczęsna ma za sobą urodziny, których raczej długo nie zapomni. 3 lipca wokalistka skończyła 37 lat i zamiast klasycznej kolacji w restauracji czy spokojnego spotkania w domu wybrała świętowanie w samym środku festiwalowych emocji. Razem z Wojciechem Szczęsnym pojawiła się na Open’erze w Gdyni, gdzie zwykły wieczór ze znajomymi nagle zamienił się w publiczną imprezę urodzinową.

Marina i Wojciech Szczęśni od dawna pokazują, że ważne chwile lubią celebrować z rozmachem. Niedawno głośno było o ich wielkiej imprezie z okazji 10. rocznicy ślubu. Tam również nie brakowało znanych osób, efektownej oprawy i muzycznych niespodzianek. Dla gości zaśpiewał James Arthur, a wśród obecnych pojawili się między innymi Roksana Węgiel z Kevinem Mglejem oraz Anna i Robert Lewandowscy.

Tym razem powód do świętowania był inny, ale emocji również nie zabrakło. Marina spędzała swoje 37. urodziny w Polsce, w festiwalowej atmosferze Gdyni. Towarzyszył jej mąż, a także bliscy przyjaciele. Wśród nich byli piłkarz Jan Bednarek oraz jego żona Julia.

Wokalistka od pierwszego dnia festiwalu chętnie pokazywała w mediach społecznościowych, jak bawi się na Open’erze. Były relacje, uśmiechy, muzyka i klimat letniej imprezy, który idealnie pasował do urodzinowego weekendu. Nikt jednak nie spodziewał się, że w pewnym momencie zrobi się aż tak wzruszająco.


W czwartkowy wieczór spotkanie w gronie znajomych nagle przerodziło się w głośne świętowanie Mariny. Ludzie zgromadzeni wokół zaczęli śpiewać jej „Sto lat”, a sytuacja szybko nabrała bardzo publicznego charakteru. Wokalistka nie była w stanie ukryć emocji i zalała się łzami.

To nie wyglądało jak wyreżyserowany moment do mediów społecznościowych. Marina była wyraźnie poruszona tym, że wokół niej tyle osób włączyło się w urodzinowe śpiewanie. Widać było, że ta spontaniczna chwila naprawdę ją dotknęła.

Wtedy do akcji wkroczył Wojciech Szczęsny. Bramkarz postanowił jeszcze bardziej podkręcić atmosferę i zwrócił się do ludzi, którzy znaleźli się obok nich. Zrobił to w swoim stylu, z luzem i humorem, który natychmiast rozruszał tłum.

„Od 15 minut jesteście przypadkowo na imprezie urodzinowej mojej żony” — rzucił Wojciech Szczęsny.

Po chwili dodał jeszcze jedno zdanie, które sprawiło, że nikt nie mógł już stać obojętnie. „Kto nie śpiewa „Sto lat”, może sobie iść!” — powiedział bramkarz.

Tłum nie potrzebował dodatkowej zachęty. Ludzie natychmiast podchwycili zabawę i włączyli się do śpiewania. Zwykły festiwalowy wieczór zmienił się w urodzinową scenę dla Mariny, a Wojciech Szczęsny zadbał o to, by jego żona poczuła się w centrum całego zamieszania.

Dla wokalistki był to wyjątkowy moment. Łzy wzruszenia, głośne „Sto lat”, obecność męża i przyjaciół oraz energia festiwalowego tłumu stworzyły mieszankę, której trudno byłoby nie zapamiętać. Szczęsny jednym krótkim wystąpieniem sprawił, że urodziny Mariny stały się wydarzeniem, o którym szybko zrobiło się głośno.

Rating
( No ratings yet )
pl.interesujacy.com