Pola Wiśniewska ma za sobą kolejną życiową zmianę, którą musi układać właściwie na oczach opinii publicznej. Po rozstaniu z Michałem Wiśniewskim i pierwszych krokach w stronę rozwodu, teraz przyszła pora na wakacje. 41-latka zabrała czworo dzieci nad polskie morze, ale już na miejscu spotkało ją coś, co dobrze zna wielu rodziców planujących rodzinny wyjazd.
O małżeństwie Poli i Michała Wiśniewskich od marca jest bardzo głośno. To wtedy lider Ich Troje potwierdził, że jego związek z piątą żoną należy już do przeszłości. Od tamtej chwili każde ich słowo, wpis i publiczny gest są uważnie śledzone, a relacje między nimi nie sprawiają wrażenia szczególnie ciepłych.

Para wzięła ślub w 2020 roku, ale dziś jest już na etapie rozwodu. W połowie czerwca byli partnerzy spotkali się na pierwszej rozprawie. Wszystko wskazuje na to, że sprawa nie zakończy się błyskawicznie, a emocji wokół niej jeszcze długo nie zabraknie.
O chłodzie między małżonkami świadczyły też słowa Poli. W sądzie miała zwracać się do męża per „pan”, a w mediach społecznościowych nie ukrywała, że w wielu codziennych sprawach nie czuje jego wsparcia. Szczególnie mocno wybrzmiało to wtedy, gdy mówiła o przeprowadzce.
„Jestem ze wszystkim sama” — wyznała w instagramowym Q&A.
Teraz Pola również musiała samodzielnie zorganizować kolejny ważny etap rodzinnej codzienności. Po zakończeniu roku szkolnego spakowała walizki i ruszyła z dziećmi nad Bałtyk. Wybrała miejsce, które zna już z poprzedniego roku i z którym wiążą się dobre wspomnienia.

„Tegoroczne wakacje spędzam na wybrzeżu. Wróciłam dokładnie w to samo miejsce, co rok temu. Jestem sama z czworgiem pociech. Wróciliśmy tu nie tylko ze względu na piękną plażę i wspomnienia, ale przede wszystkim ze względu na życzliwych ludzi” — powiedziała Pola Wiśniewska.
Choć zwykle aktywnie pokazuje swoje życie w mediach społecznościowych, tym razem nie zasypuje obserwatorów szczegółowymi relacjami z wyjazdu. W czwartek udostępniła jedynie krótkie, urocze nagranie, na którym słychać śmiech i zabawę jej synów.
Za wakacyjnymi kadrami kryje się jednak mniej przyjemna strona rodzinnego wypoczynku. Pola szybko przekonała się, że wyjazd nad polskie morze z tak liczną gromadką potrafi mocno uderzyć po kieszeni. Ceny nad Bałtykiem zaskoczyły ją tak samo, jak wielu turystów, którzy w tym sezonie liczą koszty noclegów, jedzenia i codziennych atrakcji.
Wiśniewska przyznała, że dużo zależy od stylu podróżowania i tego, na jakie kompromisy ktoś jest gotowy. Nie twierdzi, że zagraniczny wyjazd zawsze musi być tańszy. Zaznaczyła jednak, że przy większej rodzinie różnice w cenach nad polskim morzem są naprawdę odczuwalne.
„Jeśli chodzi o ceny, to tak, mam wrażenie, że w Polsce rzeczywiście jest drożej niż jeszcze dwa lata temu. Nie powiedziałabym jednak, że za granicą zawsze jest taniej. Wszystko zależy od kierunku i stylu podróżowania. Faktem jest natomiast, że ceny nad polskim morzem potrafią zaskoczyć, zwłaszcza jeśli ktoś wyjeżdża z większą rodziną tak jak ja” — dodała.
Jej słowa trudno uznać za przesadę, bo rodzinne wakacje z czworgiem dzieci to ogromna logistyka i spore wydatki. Każdy posiłek, wejście na atrakcję czy dodatkowy koszt mnoży się wtedy przez kilka osób. Nawet krótki pobyt może stać się poważnym obciążeniem dla domowego budżetu.
Dla Poli ten wyjazd ma jednak znaczenie nie tylko finansowe. Po trudnych miesiącach, rozstaniu, przeprowadzce i sprawach sądowych wakacje nad morzem są też próbą stworzenia dzieciom spokojnego czasu. Wybrała miejsce, do którego wróciła ze względu na plażę, wspomnienia i ludzi, przy których czuje się dobrze.
Niemiła niespodzianka cenowa nie zmienia więc faktu, że Pola Wiśniewska stara się trzymać rodzinę blisko siebie i organizować codzienność po swojemu. Nawet jeśli, jak sama wcześniej mówiła, z wieloma rzeczami musi radzić sobie sama.
