Maciej Stuhr od lat uchodzi za jednego z najbardziej błyskotliwych i wygadanych aktorów w Polsce. Na scenie, ekranie i w wywiadach potrafi błyskawicznie przyciągnąć uwagę, ale jego mama właśnie odsłoniła zupełnie inną stronę syna. Barbara Stuhr opowiedziała, jaki 51-letni aktor jest prywatnie, gdy nie ma publiczności, kamer i zawodowego światła.
Jerzy Stuhr i Barbara Stuhr tworzyli małżeństwo przez ponad pół wieku. Pobrali się w 1971 roku, a cztery lata później na świecie pojawił się ich syn Maciej. Później rodzina powiększyła się jeszcze o córkę Mariannę.

Maciej Stuhr poszedł zawodową drogą ojca i również został aktorem. Przez lata zbudował własną pozycję, grając w filmach, serialach i występując na scenie. Publiczność zna jego poczucie humoru, inteligencję i swobodę w opowiadaniu historii, ale o tym, jaki jest w domu, wiadomo znacznie mniej.
Teraz o jego prywatnym obliczu opowiedziała Barbara Stuhr. Żona Jerzego Stuhra zdradziła, że syn pod wieloma względami bardzo przypomina ojca. Szczególnie w jednej sprawie podobieństwo jest dla niej wyraźne.
Chodzi o skrytość i trudność w mówieniu o uczuciach. Barbara przyznała, że Jerzy Stuhr nie należał do osób, które w domu łatwo wypowiadały najważniejsze emocje. O tym, że ją kocha, czasem dowiadywała się nie w bezpośredniej rozmowie, lecz z jego publicznych wypowiedzi.
„Ja zawsze do niego mówiłam: Dlaczego ja się muszę dowiadywać z wywiadów, że ty mnie kochasz? Jakbyś mi to powiedział, może byłoby lepiej” — wspomniała Barbara Stuhr.
Te słowa pokazują, że w ich małżeństwie czułość nie zawsze była wyrażana wprost. Uczucie było obecne, ale Jerzy Stuhr miał własny sposób okazywania bliskości. Nie zawsze zgodny z tym, czego oczekiwała jego żona.
Barbara zauważa podobną cechę u Macieja. Choć aktor na zewnątrz sprawia wrażenie człowieka niezwykle rozmownego, dowcipnego i otwartego, w prywatnych relacjach ma być znacznie bardziej zamknięty.
W rozmowie pojawiła się nawet historia, która dobrze pokazuje ten charakter. Barbara Stuhr przez kilka dni nie odzywała się do syna, chcąc sprawdzić, kiedy zorientuje się, że coś jest nie tak. Efekt okazał się zupełnie inny, niż mogła zakładać.
„Nie, w ogóle się nie zorientował, że ja się do niego nie odzywam” — powiedziała z rozbawieniem.

Ta anegdota pokazuje Macieja Stuhra z bardzo domowej strony. Nie jako aktora znanego z ciętej riposty i błyskotliwych opowieści, ale jako człowieka, który w prywatności nie zawsze odczytuje emocjonalne sygnały tak szybko, jak można by się spodziewać.
Barbara Stuhr podkreśliła jednak, że ani w przypadku Jerzego, ani Macieja nie chodzi o chłód czy brak uczuć. Wręcz przeciwnie. Jej zdaniem obaj po prostu inaczej funkcjonują poza publiczną przestrzenią.
„Bo oni są tacy na zewnątrz, a w środku im wystarczy, żeby ktoś był bliziutko, pogłaskał, przytulił” — wyjaśniła.
To zdanie mocno zmienia obraz znanych aktorów. Publiczność widzi ludzi sceny, którzy potrafią bawić, wzruszać i opowiadać godzinami. W domu, jak mówi Barbara Stuhr, ważniejsza okazuje się cisza, obecność i zwykła bliskość.
Maciej Stuhr prywatnie jest mężem Katarzyny Błażejewskiej-Stuhr. Barbara, obserwując ich małżeństwo, zauważa jednak, że relacja syna i synowej wygląda inaczej niż jej własne małżeństwo z Jerzym.
Z jej słów wynika, że Maciej i Katarzyna są wobec siebie bardziej otwarci. W ich domu emocje mają być wyrażane swobodniej, a wzajemna komunikacja wygląda na bardziej bezpośrednią niż ta, którą przez lata znała Barbara.
To ważne wyznanie, bo pokazuje, że choć Maciej odziedziczył po ojcu pewną powściągliwość, jego własny związek funkcjonuje już na innych zasadach. Barbara patrzy na to z wyraźnym spokojem i zrozumieniem.
Jej opowieść o synu nie brzmi jak krytyka. To raczej czuły portret człowieka, który w świetle reflektorów potrafi być duszą towarzystwa, ale w prywatności potrzebuje prostych gestów i bliskości bardziej niż wielkich deklaracji.

Maciej Stuhr od lat funkcjonuje w oczach widzów jako aktor błyskotliwy, szybki w słowie i bardzo świadomy scenicznie. Teraz jego mama przypomniała, że za takim publicznym obrazem może kryć się zupełnie inny temperament.
Za zamkniętymi drzwiami nie zawsze jest miejsce na anegdoty, żarty i efektowne riposty. Czasem wystarczy obecność drugiej osoby, przytulenie i poczucie, że ktoś jest obok. Według Barbary Stuhr właśnie tego potrzebowali i Jerzy, i Maciej.
Jej słowa pokazują rodzinę Stuhrów z bardzo intymnej, ludzkiej perspektywy. Bez sceny, bez ról i bez publicznej maski. Zostają zwykłe emocje, podobieństwo ojca i syna oraz czułość, która nie zawsze potrzebuje wielkich słów.
