Sylwia Peretti przez lata kojarzona była z życiem na wysokim poziomie — szybkie auta, dopracowane wnętrza i dom, który miał być symbolem wszystkiego, co udało jej się zbudować. Teraz właśnie ta rezydencja stała się centrum zamieszania, którego nikt się nie spodziewał.
Kilka tygodni temu celebrytka otwarcie przyznała, że chce sprzedać swoją willę pod Krakowem. Decyzja — jak podkreślała — była przemyślana i pozbawiona żalu. Dom o powierzchni 500 metrów kwadratowych, stojący na działce ponad 3300 metrów, przeszedł niedawno kosztowny remont z użyciem marmuru, onyksu i egzotycznego drewna. Cena? Ponad 5,2 miliona złotych.

I wtedy pojawił się znak zapytania.
Do opinii publicznej zaczęły docierać informacje o wpisie w księdze wieczystej, który miał dotyczyć zakazu zbywania nieruchomości. W jednej chwili sprzedaż, która miała być formalnością, zaczęła wyglądać jak coś znacznie bardziej skomplikowanego.
Peretti nie czekała długo z reakcją.

Podkreśliła, że nie jest stroną żadnego sporu sądowego, który blokowałby sprzedaż. Zaznaczyła też, że nie ma faktycznego zakazu, a jedynie wzmianka o złożonym wniosku. To jednak nie zamyka tematu.
Jak wyjaśniła, sprawa dotyczy postępowania cywilnego przeciwko jej mężowi. Sąd — na czas trwania procesu — zdecydował się zabezpieczyć roszczenie właśnie na jej nieruchomości. I choć formalnie nie oznacza to stałej blokady, sytuacja staje się znacznie bardziej złożona.

„Mój prawnik zapoznał się z aktualną sytuacją” — przekazała, dodając, że sprawa nie dotyczy jej bezpośrednio, a rozdzielność majątkowa powinna mieć tu kluczowe znaczenie.
Mimo wszystko dom nadal jest wystawiony na sprzedaż. Peretti zapewnia, że z potencjalnym kupującym będzie szukać rozwiązania, które pozwoli doprowadzić transakcję do końca. Jednak cień wątpliwości już się pojawił — a w takich sprawach to często wystarczy, by wszystko się skomplikowało.

Z jednej strony — luksusowa nieruchomość i deklaracja spokoju. Z drugiej — wpis w dokumentach i sprawa w toku, która nagle zmienia dynamikę całej sytuacji.

Czy to tylko formalność, która szybko zniknie, czy początek problemów, które mogą zatrzymać sprzedaż na dłużej?
To moment, który trudno przejść obojętnie. Dajcie znać, co myślicie.
