Małgorzata Ostrowska właśnie skończyła 68 lat i znów zrobiło się o niej głośno. Tym razem nie chodzi o koncert ani kolejny występ, ale o szczere słowa, które uderzyły w czuły punkt wielu osób. Artystka bez ogródek przyznała, jak wyglądała jej rzeczywistość finansowa przez lata kariery.
Jej nazwisko od dekad budzi skojarzenia z potężnym głosem i sceną. W latach 80. była twarzą zespołu Lombard, z którym stworzyła takie hity jak „Szklana pogoda” czy „Meluzyna”. Później poszła własną drogą i jako solistka również nie narzekała na brak sukcesów. Mimo upływu lat wciąż przyciąga tłumy i pojawia się na największych wydarzeniach muzycznych w kraju.

Za kulisami wyglądało to jednak zupełnie inaczej, niż wielu mogło się spodziewać. Temat emerytury wraca przy niej coraz częściej, ale sama zainteresowana nie owija w bawełnę. Nie ukrywa, że nie liczy na wsparcie z systemu.
– Nie liczę na żadną emeryturę z ZUS-u, mam ją głęboko w zadzie, bo wiem, że będzie śmieszna i nieistotna – powiedziała otwarcie.
Powód? Przez dużą część kariery nie odprowadzała składek. Jak tłumaczy, realia pracy artysty były bezlitosne. Dochody zależały od liczby koncertów, a te bywały bardzo nieregularne.

– Gdybyśmy do każdej umowy doliczali jeszcze składki, to po prostu nie mielibyśmy połowy pracy – przyznała.
To nie była kwestia wyboru czy lekceważenia przyszłości. Raczej brutalna kalkulacja. W jednym miesiącu pieniądze były, w kolejnym mogło ich zabraknąć nawet na podstawowe wydatki.
– Czasami wystarczało na życie, a czasami nie. Nie analizowałam tego wtedy aż tak dokładnie. Po prostu mnie nie było stać – powiedziała szczerze.

Dziś sytuacja wygląda inaczej. Ostrowska prowadzi działalność gospodarczą i teraz opłacanie składek stało się obowiązkiem, którego nie można już ominąć. Sama przyznaje, że realia się zmieniły, ale jej podejście do tematu pozostaje bezkompromisowe.
Jej słowa wywołały spore poruszenie. Dla jednych to dowód odwagi i szczerości, dla innych trudna do zaakceptowania prawda o kulisach życia artysty w Polsce. Jedno jest pewne — ta wypowiedź nie przeszła bez echa.
