Agnieszka Fitkau-Perepeczko znów rozpaliła emocje wśród fanów „M jak miłość”. Aktorka, która od dawna marzyła o powrocie swojej bohaterki, w końcu sama przekazała wiadomość, na którą wielu widzów czekało od lat. Simona wraca, a artystka nie ukrywa, że to dla niej wyjątkowy moment.
W ostatnim czasie ekipa serialu ostrożnie wypowiadała się o ewentualnym powrocie tej postaci. Maurycy Popiel, zapytany o Simonę, nie chciał zdradzać szczegółów i ograniczył się do bardzo dyplomatycznej odpowiedzi. Fitkau-Perepeczko nie miała jednak zamiaru trzymać wszystkiego w tajemnicy.

Agnieszka Fitkau-Perepeczko nigdy nie pogodziła się do końca z zakończeniem wątku Simony. Przez lata powtarzała, że jej bohaterka miała paść ofiarą własnej popularności i zakulisowych decyzji. Aktorka chętnie wracała do tego tematu i jasno dawała do zrozumienia, że uważała rozstanie z serialem za niesprawiedliwe.
Nie wszyscy patrzyli na tę historię tak samo. Ilona Łepkowska tłumaczyła kiedyś, że serialowy wątek Simony został zbyt mocno rozbudowany, a aktorka miała próbować wpływać na jego dalszy kierunek. Jej słowa były bardzo stanowcze.
„Jej wątek był za bardzo rozbudowany. Okazało się, że ponad możliwości aktorskie pani Agnieszki. Pani Agnieszka miała przekonanie, że może wpływać na swój wątek, że może wpływać na to, że będzie on rozbudowywany, sugerować rozwiązania. Dlatego z niej zrezygnowano” — mówiła Ilona Łepkowska.
Mimo tych dawnych napięć Fitkau-Perepeczko przez lata nie przestała wierzyć, że Simona może jeszcze wrócić. Jesienią ubiegłego roku dostała szansę pojawienia się gościnnie w jubileuszowym odcinku „M jak miłość”. Dla aktorki był to ogromny powód do radości.

Nie ukrywała wtedy, że chciałaby, aby ta współpraca nie zakończyła się wyłącznie na jednym występie. Po emisji jubileuszowego odcinka w lutym sprawa jednak przycichła, a fani zaczęli zastanawiać się, czy to był tylko sentymentalny epizod, czy zapowiedź czegoś większego.
Sceptycznie do tematu podchodziła Teresa Lipowska. Aktorka nie kryła, że nie ma wielkiej ekscytacji związanej z powrotem dawnego wątku i przypomniała, że kiedyś musiał istnieć powód zakończenia historii Simony.
„Kiedyś ktoś miał powód, że zrezygnował z tego wątku Simony. Czy jest sens do niego wracać? Nie będę oceniać, bo nie wypada. Z mojej strony na pewno nie ma ekscytacji” — komentowała Teresa Lipowska.
Teraz jednak wygląda na to, że sprawa ruszyła naprzód. Maurycy Popiel, pytany o możliwy powrót Simony, wybrał ostrożność i nie zdradził, co dokładnie wydarzy się w serialu.
„Nie mogę powiedzieć. Mogę tylko powiedzieć, że mieliśmy okazję przeciąć się na planie i było to bardzo miłe” — powiedział.
Agnieszka Fitkau-Perepeczko postanowiła jednak sama odsłonić karty. Na Instagramie opublikowała wpis, w którym poinformowała, że podpisuje umowę i że Simona wróci do widzów. Jej słowa były pełne emocji, triumfu i charakterystycznej dla niej bezpośredniości.
„Uroczysta chwila… Podpisuję umowę – Simona wraca do Was. Stało się…Trzymajcie kciuki… Jedni będą się cieszyć… drudzy zzielenieją ze złości, ale to trudno – takie jest życie. Wszystkim się nie dogodzi, ale Wy moi kochani tutaj i na Tiktoku, o Instagramie nie wspominając, walczyliście o to…” — napisała aktorka.
Tym samym Fitkau-Perepeczko potwierdziła to, czego część fanów domyślała się od dawna. Jej bohaterka znów pojawi się w „M jak miłość”, choć szczegóły powrotu na razie pozostają nieznane.
Dla widzów, którzy pamiętają Simonę sprzed lat, to może być wyjątkowo sentymentalny moment. Postać budziła emocje, a sama aktorka przez lata nie pozwalała, by temat całkiem zniknął. Regularnie przypominała, że chciałaby wrócić i że wierzy w siłę swoich fanów.

Teraz jej cierpliwość najwyraźniej została nagrodzona. Po gościnnym występie w jubileuszowym odcinku przyszła konkretna oferta, a podpisanie umowy stało się symbolicznym początkiem nowego etapu.
Powrót Simony z pewnością wywoła mieszane reakcje. Jedni będą zachwyceni, inni podejdą do decyzji z dystansem, ale Fitkau-Perepeczko już teraz jasno daje do zrozumienia, że nie zamierza się tym przejmować. Dla niej najważniejsze jest to, że po latach znów może wrócić do postaci, o którą tak długo walczyła.
