Marcin Miller został pierwszym oficjalnie ogłoszonym uczestnikiem 23. edycji programu „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Lider zespołu Boys ma za sobą dekady obecności na scenie, ogromną rozpoznawalność i doświadczenie w telewizji, ale mimo tego nie ukrywa, że nowe wyzwanie budzi w nim spore emocje. Szczególnie jednej rzeczy obawia się najbardziej.
Przygotowania do kolejnej edycji muzycznego show Polsatu ruszają coraz mocniej. Stacja zaczęła już odsłaniać nazwiska gwiazd, które jesienią będą przechodzić spektakularne metamorfozy i wcielać się w znanych artystów.

Jako pierwszy potwierdzony został właśnie Marcin Miller. Dla wielu fanów to mocne otwarcie listy uczestników, bo frontman Boys od lat należy do najważniejszych postaci polskiej sceny rozrywkowej.
Polsat oficjalnie powitał go w programie, przypominając jego dorobek muzyczny i prywatną stronę. Miller jest nie tylko wokalistą, ale też kompozytorem, autorem tekstów i jurorem programu „Disco Star”.
„Przed Wami pierwszy z uczestników 23 edycji TTBZ, człowiek orkiestra – Marcin Miller! Polski muzyk, wokalista, kompozytor i autor tekstów. Juror programu Disco Star. W 1990 roku założył zespół Boys i do dziś pozostaje jego frontmanem. Do tego wszystkiego szczęśliwy mąż, dumny ojciec dwóch synów i rozanielony dziadek trzech wnuków. Marcin, witamy na pokładzie” — przekazano w mediach społecznościowych.

Dla Millera udział w programie to kolejna telewizyjna przygoda, ale też zadanie zupełnie inne niż koncerty, które gra od lat. Na scenie disco polo czuje się jak ryba w wodzie, lecz w „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” sama umiejętność śpiewania nie wystarczy.
Artysta przyznaje, że format wymaga od uczestników znacznie więcej. Trzeba nie tylko dobrze zaśpiewać, ale też jak najwierniej oddać charakter, sposób poruszania się, mimikę, energię i styl osoby, którą się losuje.
„Ten program ma to do siebie, że możesz potrafić śpiewać, bo są ludzie, którzy kolokwialnie mówiąc, mają papiery na wokalistykę. Są osoby, które śpiewają w musicalach, a tutaj trzeba niestety zbliżyć się jak najlepiej do tej postaci, którą akurat będziesz przedstawiał w tym programie. To jest bardzo trudne” — wyznał Marcin Miller.

Lider Boys nie udaje więc, że wchodzi do show bez tremy. Choć ma ogromne doświadczenie sceniczne i tysiące występów za sobą, wie, że w tym programie każdy odcinek może okazać się dla niego niespodzianką.
Miller podkreśla, że zamierza zdać się na losowania i podejmować wyzwania, które przyniesie program. Jednocześnie nie ukrywa, że pewne metamorfozy mogą być dla niego znacznie trudniejsze niż inne.
Największe obawy budzi w nim możliwość wcielenia się w kobietę. Artysta przyznaje, że gdy mężczyzna ma przedstawić innego mężczyznę, zadanie wydaje się bardziej naturalne. Zupełnie inaczej może wyglądać sytuacja, gdy trzeba będzie wejść w kobiecą postać.
„Rozumiem, że jeszcze jak mężczyzna mężczyznę będzie przedstawiał. Gorzej jak na przykład trafi się mi kobieta, bądź tu mądry, ale trzeba to zrobić” — podsumował z rozbrajającą szczerością.
Właśnie ta szczerość może sprawić, że jego udział będzie jednym z ciekawszych elementów nowej edycji. Miller nie buduje wokół siebie wizerunku nieomylnego scenicznego wyjadacza, który niczego się nie boi. Przeciwnie — mówi wprost, że wie, jak trudny jest ten format.

Nie jest jednak nowicjuszem w telewizyjnej rozrywce. Wcześniej występował już w innych programach i dobrze zna presję kamer, publiczności oraz ocen. Tym razem będzie musiał jednak pokazać się w zupełnie innej odsłonie.
„Twoja Twarz Brzmi Znajomo” wymaga od uczestników gotowości do całkowitej przemiany. Charakteryzacja, ruch sceniczny, głos i aktorskie wyczucie muszą stworzyć spójną całość. Dla Millera może to być zarówno świetna zabawa, jak i duży test odwagi.
Nowa edycja show pojawi się wraz z jesienną ramówką. Widzowie już teraz zastanawiają się, jakie postacie wylosuje lider Boys i czy produkcja rzeczywiście postawi przed nim zadanie, którego najbardziej się obawia.

Jedno jest pewne: Marcin Miller wchodzi do programu z doświadczeniem, ale też z dużą świadomością ryzyka. Wie, że tym razem nie wystarczy być sobą na scenie. Trzeba będzie zniknąć pod cudzym głosem, cudzym stylem i cudzą sceniczną osobowością.
