Justyna Steczkowska znów jest w bardzo mocnym momencie kariery. Po udziale w Eurowizji zainteresowanie wokalistką wyraźnie wzrosło, a ona sama najwyraźniej zamierza dobrze wykorzystać ten czas. Nie tylko nie wycofuje się ze współpracy ze Skolimem, ale też miała znacząco podnieść swoje koncertowe stawki.
W ostatnich miesiącach Steczkowska ponownie znalazła się w centrum uwagi. Eurowizja przypomniała wielu widzom o jej scenicznej sile, a wokalistka robi wszystko, by utrzymać tę falę popularności jak najdłużej.

Jednym z najbardziej komentowanych ruchów była współpraca ze Skolimem. Artysta kojarzony z zupełnie innym stylem muzycznym nagrał ze Steczkowską utwór „Mamacity”, co natychmiast podzieliło internautów.
Część fanów była zaskoczona, inni nie kryli krytyki. Dla wielu osób połączenie Justyny Steczkowskiej z „królem latino” okazało się ruchem trudnym do przewidzenia. Wokalistka najwyraźniej nie zamierza jednak przejmować się negatywnymi komentarzami.
Utwór zbiera kolejne wyświetlenia, a propozycje wspólnych występów mają nadal napływać. To oznacza, że „Mamacity” nie jest jednorazową ciekawostką, lecz projektem, który może przynieść obojgu artystom konkretne pieniądze.

Steczkowska miała też pójść za przykładem Skolima, który słynie z bardzo intensywnego koncertowania i umiejętnego wykorzystywania swojej popularności. Teraz wokalistka również miała postawić organizatorom wyraźnie twardsze warunki.
Jeszcze niedawno pojawiały się informacje, że za jeden występ Justyna Steczkowska otrzymuje około 35 tysięcy złotych. Teraz ta kwota miała wzrosnąć aż o 40 tysięcy.
Według najnowszych ustaleń za koncert artystki trzeba obecnie zapłacić 75 tysięcy złotych. To znacząca podwyżka, która pokazuje, że wokalistka bardzo wysoko wycenia swój aktualny moment sceniczny.
Przed Steczkowską intensywne wakacje. Ma zagrać aż 20 koncertów plenerowych, a przy nowej stawce może to oznaczać zarobek rzędu 1,5 miliona złotych.
Co ważne, w tę kwotę nie wliczają się występy telewizyjne podczas znanych festiwali. To oznacza, że wakacyjny sezon może być dla wokalistki jeszcze bardziej dochodowy.

Najwięcej emocji budzi jednak kwestia wspólnych występów ze Skolimem. Steczkowska miała nie być zainteresowana dojeżdżaniem na koncert tylko po to, by wykonać jedną piosenkę. Zgodzi się pojawić na wydarzeniu wtedy, gdy sama również dostanie własny koncert podczas tej samej imprezy.
W praktyce oznacza to, że organizator, który chciałby usłyszeć na żywo „Mamacity” z udziałem Steczkowskiej i Skolima, musiałby przygotować pieniądze na dwa osobne występy. Łączna kwota wynagrodzeń dla obojga artystów mogłaby wynieść około 150 tysięcy złotych.
Mimo wysokich stawek chętni podobno już są. To pokazuje, że kontrowersje wokół współpracy ze Skolimem wcale nie muszą szkodzić Steczkowskiej. Wręcz przeciwnie, zainteresowanie duetem może napędzać kolejne propozycje.

Justyna Steczkowska nie wygląda więc na osobę, która zamierza cofać się po krytyce. Zamiast tego wykorzystuje moment, podnosi stawkę i szykuje się na bardzo pracowite lato.

Dla jednych to odważna decyzja, dla innych dowód, że wokalistka doskonale wie, jak działa rynek koncertowy. Jedno jest pewne: po Eurowizji i duecie ze Skolimem Steczkowska znów znalazła się w miejscu, w którym jej nazwisko przyciąga uwagę, a ta uwaga może być wyjątkowo opłacalna.
