Choć Ewa Minge zakończyła swoją przygodę z programem Taniec z gwiazdami już po pierwszym odcinku, dziś nie ukrywa, że udział w show przyniósł jej coś znacznie cenniejszego niż kolejne tygodnie rywalizacji.
Projektantka od początku podchodziła do programu z dużym dystansem. Zdawała sobie sprawę, że taniec nie jest jej najmocniejszą stroną, dlatego nie budowała wielkich oczekiwań związanych z walką o Kryształową Kulę. Dodatkowo zmagała się z problemami zdrowotnymi, które jeszcze bardziej utrudniały jej udział w programie.

Mimo krótkiej obecności na parkiecie wydarzyło się coś, czego sama się nie spodziewała. Właśnie podczas pracy nad tanecznym show poznała Michał Bartkiewicz, z którym szybko nawiązała wyjątkową zawodową relację.
Jak przyznaje Ewa Minge, od kilku lat pracowała nad autorskim projektem łączącym modę, sztukę i taniec. Przez długi czas brakowało jej jednak odpowiednich współpracowników, którzy mogliby nadać przedsięwzięciu oczekiwany kształt. Spotkanie z Bartkiewiczem okazało się przełomowe.

Projektantka podkreśla, że od początku dostrzegła w nim nie tylko utalentowanego tancerza, ale także kreatywnego choreografa, który doskonale rozumie jej wizję. Dzięki temu wspólnie rozpoczęli przygotowania do widowiska, które ma zostać zaprezentowane w jednym z najbardziej prestiżowych miejsc świata mody.

Według zapowiedzi taniec nie będzie tam jedynie dodatkiem do pokazu. Tancerze mają stać się integralną częścią całego spektaklu, współtworząc artystyczną opowieść razem z modelkami i kolekcjami prezentowanymi na wybiegu.
Premiera projektu zaplanowana jest na 8 lipca w Paris. Dla Ewy Minge będzie to spełnienie marzenia, nad którym pracowała przez ostatnie trzy lata. Jak sama przyznaje, dziś jest przekonana, że udział w „Tańcu z gwiazdami” miał ją doprowadzić właśnie do tego momentu.
