Irena Santor zaapelowała przed 92. urodzinami. Legenda sceny mówi o zdrowiu, pomocy i pokorze

Irena Santor nieczęsto pojawia się publicznie, dlatego każde jej nowe wystąpienie od razu budzi zainteresowanie. Legenda polskiej piosenki wkrótce będzie obchodzić 92. urodziny, a teraz zabrała głos w sprawie, która wyraźnie jest dla niej ważna. Artystka mówiła o pomaganiu innym, służbie zdrowia, dobrobycie i odpowiedzialności za własne zdrowie. Na koniec zwróciła się do ludzi z konkretną prośbą.

Irena Santor kilka lat temu ogłosiła zakończenie kariery i zawieszenie aktywności zawodowej. Dla fanów był to symboliczny moment, bo artystka przez dekady należała do najważniejszych głosów polskiej sceny.

Od tamtej pory każde jej publiczne pojawienie się jest przyjmowane z dużymi emocjami. Widzowie i słuchacze wciąż pamiętają jej dorobek, klasę i sposób mówienia o sprawach, które dla niej naprawdę się liczą.

Ostatnio Santor pojawiła się na wydarzeniu charytatywnym. Przy tej okazji została zapytana, czy często proszona jest o wspieranie podobnych inicjatyw.

Artystka odpowiedziała bez wahania. Dała jasno do zrozumienia, że jeśli jej obecność może służyć dobru, nie odmawia.

„Dość często i często biorę w tym udział. Ochoczo zresztą, jeżeli to służy dobru, a moja obecność w takiej inicjatywie może się temu przysłużyć, to jestem do dyspozycji. Oczywiście po to jestem” — zadeklarowała Irena Santor.

Te słowa pokazują, że mimo wycofania się z regularnej aktywności zawodowej, Santor nadal chce angażować się tam, gdzie widzi sens i realną potrzebę pomocy.

W dalszej części rozmowy legenda sceny zwróciła uwagę, że dawniej o działaniach charytatywnych i społecznej pomocy mówiło się zupełnie inaczej niż dziś. Jej zdaniem obecnie takie inicjatywy są znacznie mocniej widoczne, bo istnieje wyraźna potrzeba ich nagłaśniania.

„Właściwie nie mówiło się o takiej pomocy społecznej, może tak, ale nie w takim wymiarze jak dzisiaj. Dzisiaj jest to o wiele mocniej nagłośnione, bo jest potrzeba” — stwierdziła artystka.

Santor podkreśliła jednak, że pomaganie nie powinno sprowadzać się wyłącznie do przekazania pieniędzy czy jednorazowego gestu. Według niej ma ono także głębszy wymiar społeczny.

Artystka zauważyła, że wzajemne wsparcie uczy ludzi wrażliwości i odpowiedzialności za innych. Chodzi nie tylko o „pieniążek”, dobre słowo czy udział w konkretnej akcji, ale też o pewien rodzaj społecznego wychowania.

„Ja uważam, że ten ruch społeczny, żeby sobie wzajemnie pomagać, dotyczy nie tylko tego, że my komuś damy jakiś, a tu pieniążek, a tu jakieś dobre słowo, a tam się przyczynimy do czegoś innego, ale to służy naszemu społecznemu wychowaniu. Ja z perspektywy moich lat ośmielam się powiedzieć, że nam jest za dobrze” — powiedziała Irena Santor.

To ostatnie zdanie może brzmieć mocno, dlatego artystka od razu doprecyzowała, co ma na myśli. Nie chciała nikogo urazić, ale mówiła z perspektywy osoby, która pamięta zupełnie inne czasy.

Santor zaznaczyła, że współczesność przyniosła poziom dobrobytu, o którym wcześniejsze pokolenia często mogły tylko marzyć. Jej zdaniem warto czasem spojrzeć na to szerzej i nie zapominać, jak wyglądała codzienność dawniej.

„Proszę się nie gniewać. Ja mówię to, w co czuje. Rzadko kto u nas musi siedzieć na ulicy i prosić o parę złotych, o grosik, a dawniej to było powszechne” — dodała.

W rozmowie pojawił się także temat zdrowia. 91-letnia obecnie artystka przypomniała sytuację sprzed dwóch lat, gdy spod domu zabrała ją karetka.

Santor podkreśliła, że do dziś jest wdzięczna medykom za opiekę, którą wtedy otrzymała. Jednocześnie nie próbowała udawać, że system ochrony zdrowia działa bez zarzutu.

Jej zdaniem służba zdrowia jest tematem, który nigdy nie przestanie budzić emocji, krytyki i dyskusji.

„Służba zdrowia, proszę pani, z powodu tego tematu to wy dziennikarze będziecie mieli dobre życie zawodowe do końca świata. To się nigdy nie zmieni tak, żeby wszyscy byli zadowoleni i żeby wszyscy powiedzieli, tak jest nam w tej chwili bardzo dobrze” — oceniła.

Artystka przyznała więc, że rozumie pretensje wobec służby zdrowia i sama również może mieć zastrzeżenia. Nie uważa jednak, że każda sytuacja wymaga od razu pomocy najwybitniejszych specjalistów.

W jej ocenie nie z każdym problemem trzeba natychmiast iść do najlepszego lekarza. Santor zdaje sobie sprawę, że takie słowa mogą spotkać się z krytyką, ale mimo to zdecydowała się powiedzieć je wprost.

„No będziecie mnie państwo krytykować, ale nie z każdym [problemem – przyp. red.] trzeba od razu iść do najlepszego lekarza i do lekarza w ogóle” — stwierdziła.

Najważniejszy apel pojawił się jednak na końcu. Irena Santor poprosiła ludzi, by bardziej dbali o własne zdrowie i starali się zabezpieczać samych siebie.

Nie chodziło jej o lekceważenie chorób ani o zdejmowanie odpowiedzialności z systemu. Raczej o przypomnienie, że część troski o zdrowie zaczyna się wcześniej, w codziennych decyzjach i większej uważności na siebie.

„Starajmy się dbać o zdrowie w ten sposób, żeby siebie zabezpieczać. (…) Trochę pokory, chociaż do służby zdrowia mogę mieć pretensje i państwo mają słuszne pretensje. Może nie wszystkie, może nie aż takie. Ja się do tego skłaniam, że też powinno być lepiej, ale skoro jest jak jest, to my sami zadbajmy trochę o swoje zdrowie” — zaapelowała Santor.

To przesłanie brzmi szczególnie mocno właśnie dlatego, że wypowiada je artystka z ogromnym życiowym doświadczeniem. Santor nie mówi z pozycji kogoś oderwanego od problemów. Sama miała moment, w którym potrzebowała pomocy medyków i wie, jak ważna jest dobra opieka.

Jednocześnie jej wypowiedź jest wezwaniem do większej pokory. Nie tylko wobec służby zdrowia, ale też wobec własnego ciała, wieku, możliwości i codziennych nawyków.

Irena Santor pokazuje, że pomaganie innym i dbanie o siebie nie są oddzielnymi tematami. W obu przypadkach chodzi o odpowiedzialność, uważność i świadomość, że nie wszystko można przerzucać na innych.

Jej słowa mogą wywołać dyskusję, bo artystka jak zwykle nie mówiła wyłącznie tego, co łatwe i wygodne. Z jednej strony doceniła ogrom współczesnych możliwości, z drugiej przypomniała, że dobrobyt potrafi osłabić czujność.

Przed 92. urodzinami Santor nie skupia się na wielkich deklaracjach ani podsumowaniach własnej legendy. Zamiast tego prosi o coś prostego: odrobinę pokory i większą troskę o zdrowie.

Dla fanów to kolejny dowód, że choć artystka zakończyła karierę sceniczną, jej głos nadal potrafi mocno wybrzmieć. Tym razem nie przez piosenkę, lecz przez apel, który dotyczy każdego.

Rating
( No ratings yet )
pl.interesujacy.com