Iga Świątek szczerze o Taylor Swift. W trudnych chwilach pytała sama siebie, co zrobiłaby jej idolka

Iga Świątek od lat nie ukrywa, że Taylor Swift zajmuje w jej życiu szczególne miejsce. Tenisistka wróciła wspomnieniami do koncertu „The Eras Tour”, niezwykłego prezentu od wokalistki i emocji, których sama się po sobie nie spodziewała. Przyznała też, że jako nastolatka inspirowała się postawą Swift, a w trudnych momentach zastanawiała się, jak zachowałaby się jej idolka.

Iga Świątek ma za sobą krótki urlop, na który mogła sobie pozwolić między treningami i przygotowaniami do kolejnych turniejów.

Tenisistka nie ukrywa, że w wakacyjnym okresie siedem dni wolnego od pracy to właściwie maksimum, na jakie może liczyć. Po powrocie znów weszła w sportowy rytm, ale znalazła też czas na bardziej osobistą rozmowę.

Świątek pojawiła się w podcaście „Natalia Szymańczyk Podcast”, gdzie została zapytana między innymi o swoją sympatię do Taylor Swift.

To nie jest zwykła muzyczna fascynacja. Polka od lat należy do fanek amerykańskiej wokalistki i wielokrotnie pokazywała, że jej twórczość naprawdę dużo dla niej znaczy.

W rozmowie wrócił temat wyjątkowego prezentu, który Iga dostała od Taylor Swift. Prowadząca przypomniała, że artystka napisała do tenisistki, gdy dowiedziała się, że Świątek jest jej fanką i wybiera się na koncert.

Dla Igi był to moment, który trudno porównać z czymkolwiek innym. Emocje okazały się tak silne, że nie była w stanie ich powstrzymać.

„Tak, (…), to było niesamowite. (…) Dostałam go w trakcie koncertu. Popłakałam się” — wspominała Świątek.

Ten koncert zapisał się w jej pamięci na długo. Nie chodziło tylko o muzykę, scenę i widowisko. Dla tenisistki było to spotkanie z osobą, którą przez lata śledziła z dystansu, przede wszystkim przez internet i media.

Gdy Taylor Swift pojawiła się na scenie podczas „The Eras Tour”, Iga zareagowała w sposób, który sama nazwała nieracjonalnym.

„Jak zobaczyłam Taylor, jak wyszła na 'The Eras Tour’ na scenę, to ja byłam w szoku, że ona faktycznie istnieje i (…) zawiesiłam się na minutę, bo całe swoje dzieciństwo spędziłam na czytaniu o niej, obserwowaniu w internecie i nagle zobaczyłam ją na żywo i byłam w szoku. Nie wiem dlaczego. Pierwszy raz miałam takie uczucie w życiu i było bardzo nieracjonalne, no bo wiadomo, że ona istnieje” — zdradziła tenisistka.

Świątek przyznała, że do tej pory nie poznała Taylor Swift osobiście. Sam koncert i związane z nim emocje sprawiły jednak, że zaczęła jeszcze lepiej rozumieć reakcje własnych fanów.

Czasami ludzie, którzy spotykają ją na żywo, zachowują się nerwowo, chaotycznie albo bardzo emocjonalnie. Teraz Iga patrzy na to z większą wyrozumiałością.

„Dlatego czasami jak ludzie dziwnie się zachowują, jak do mnie podchodzą, to potrafię to zrozumieć, bo ja też myślę, że bym się zupełnie dziwnie zachowywała, jakbym spotkała Taylor” — oceniła.

Dla Świątek Taylor Swift była ważna już w nastoletnich latach. Nie chodziło wyłącznie o piosenki, ale też o sposób, w jaki wokalistka funkcjonowała publicznie, rozwijała karierę i radziła sobie z presją.

Tenisistka powiedziała wprost, że człowiek czasem potrzebuje kogoś, kto go zainspiruje. Dla niej taką osobą była właśnie Taylor.

„Trzeba mieć kogoś, kto cię zainspiruje i w sumie Taylor była taką osobą. Czasami jak miałam te 14 lat i nie wiedziałam, co zrobić, to się zastanawiałam, co by Taylor zrobiła. Pomogło mi to, a jak ktoś się chce z tego śmiać tak, jak w gimnazjum, to niech się śmieją” — podsumowała stanowczo.

Te słowa pokazują, że fascynacja Świątek nie była chwilowym zachwytem popularną gwiazdą. Swift stała się dla niej pewnym punktem odniesienia w czasie, gdy Iga dopiero dorastała i próbowała odnaleźć własny sposób reagowania na trudniejsze sytuacje.

Tenisistka nie wstydzi się tego, że jako nastolatka zadawała sobie pytanie, co zrobiłaby Taylor. Wręcz przeciwnie, mówi o tym spokojnie i kategorycznie, jak o czymś, co naprawdę jej pomogło.

Świątek zwróciła też uwagę na to, co najbardziej ceni w amerykańskiej artystce. Jej zdaniem Swift nie jest typową wokalistką, której siła polega wyłącznie na wybitnym głosie.

Iga przyznała, że są piosenkarki o mocniejszych możliwościach wokalnych, wskazując choćby Arianę Grande. W przypadku Taylor najważniejsze jest jednak coś innego.

„Przede wszystkim mam wrażenie, że ona nie jest taką typową wokalistką, że to nie jest tak, że ona ma wybitny głos, bo są piosenkarki, które mają o wiele lepszy głos typu właśnie Ariana (Grande – przyp.red.), ale ona wprowadziła wszystko, co ma w toolboxie i udoskonaliła to w ten sposób, że wykorzystuje to w stu procentach. Mega ją podziwiam za to, jak pisze piosenki. Ten songwriting jest niesamowity. To w sumie mogłaby być po prostu poezja” — przyznała Świątek.

Tenisistka podkreśliła, że teksty Swift działają na nią wyjątkowo mocno. Kiedy ich słuchała, potrafiła wyobrażać sobie całe sceny i historie, jakby oglądała serial.

To właśnie ten narracyjny talent sprawił, że twórczość Taylor tak silnie do niej przemówiła.

„Jak słuchałam tych piosenek, to pierwszy raz miałam tak, że (…) potrafiłam sobie wyobrazić wszystko, co się dzieje, to, co ona opisuje i czułam, jakbym oglądała serial, więc to było świetne, ale przede wszystkim taka naturalna się zawsze wydawała i nie jest taką gwiazdą pop, która jest po prostu produktem i (…) śpiewa to, co faktycznie chce przekazać” — dodała.

Świątek widzi więc w Taylor Swift nie tylko globalną gwiazdę, ale artystkę, która świadomie wykorzystuje swoje możliwości. Docenia jej konsekwencję, sposób opowiadania historii i naturalność.

To szczególnie ciekawe, bo sama Iga również funkcjonuje w świecie ogromnej presji, oczekiwań i ciągłej oceny. Choć tenis i muzyka to zupełnie inne dziedziny, mechanizmy popularności bywają podobne.

Świątek doskonale wie, co oznacza być obserwowaną, komentowaną i ocenianą przez miliony ludzi. Być może właśnie dlatego tak mocno szanuje osoby, które potrafią rozwijać się publicznie, a jednocześnie zachować własny głos.

Taylor Swift przez lata była dla niej kimś więcej niż idolką z playlisty. Stała się przykładem osoby, która nieustannie pracuje nad swoim warsztatem i potrafi zamieniać prywatne przeżycia w sztukę.

Iga nie udaje, że jej reakcja na koncert była chłodna czy zdystansowana. Przyznała, że płakała, zawiesiła się z wrażenia i przez moment nie mogła uwierzyć, że widzi Taylor na żywo.

Dla kogoś, kto sam jest wielką sportową gwiazdą, takie wyznanie brzmi wyjątkowo szczerze. Pokazuje, że nawet osoby podziwiane przez tłumy mają własnych idoli i własne momenty zupełnego wzruszenia.

Świątek po raz kolejny odsłoniła bardziej prywatną stronę swojej osobowości. Za sportową dyscypliną, treningami i walką o najwyższe cele kryje się ktoś, kto jako nastolatka szukał inspiracji w piosenkach i postawie ulubionej artystki.

Dziś Iga mówi o tym bez kompleksów. Jeśli ktoś kiedyś się z tego śmiał, ona nie zamierza się tłumaczyć. Dla niej ta inspiracja miała znaczenie, a w trudnych chwilach naprawdę pomagała uporządkować myśli.

To właśnie dlatego jej opowieść o Taylor Swift wybrzmiała tak mocno. Nie była tylko anegdotą o koncercie i prezencie. Była historią o emocjach, dorastaniu, podziwie i szukaniu własnej drogi.

Iga Świątek już dawno sama stała się inspiracją dla wielu młodych ludzi. Teraz przypomniała, że zanim inni zaczęli patrzeć na nią w ten sposób, ona też miała osobę, która pomagała jej przejść przez niepewne momenty.

Rating
( No ratings yet )
pl.interesujacy.com