Kuba Badach wraca do „The Voice of Poland” i już mówi o Skolimie. Padły słowa o „chałturach”

Kuba Badach ponownie zasiądzie w czerwonym fotelu „The Voice of Poland” i będzie oceniał uczestników marzących o wielkiej karierze muzycznej. Przy okazji promocji nowej edycji show muzyk zabrał głos w sprawie jakości współczesnej sceny. Niespodziewanie temat zszedł na Skolima, który słynie z ogromnej liczby koncertów. Mąż Aleksandry Kwaśniewskiej nie gryzł się w język i dość jasno dał do zrozumienia, co myśli o takim repertuarze.

Kuba Badach od pewnego czasu świetnie odnajduje się w roli jurora „The Voice of Poland”.

Dzięki temu coraz częściej mówi się o nim nie tylko jako o cenionym muzyku i mężu Aleksandry Kwaśniewskiej, ale też jako o telewizyjnym trenerze, który potrafi oceniać początkujących wokalistów z dużą świadomością warsztatu.

Niebawem ruszy kolejna edycja programu, a Badach znów pojawi się w składzie trenerów.

W czerwonych fotelach obok niego zasiądą Baron i Tomson oraz Michał Szpak.

Największą niespodzianką nowej odsłony show okazało się jednak dołączenie Edyty Bartosiewicz. Ta decyzja od razu wywołała sporo komentarzy, bo artystka należy do najbardziej charakterystycznych postaci polskiej sceny muzycznej.

Jesień w Telewizji Polskiej zapowiada się więc intensywnie, a Kuba Badach już teraz potrafi podkręcić atmosferę wokół programu.

Podczas wydarzenia promującego „The Voice of Poland” muzyk zaczął mówić o jakości współczesnej muzyki i o tym, co naprawdę weryfikuje artystę.

Jego zdaniem najważniejszym sprawdzianem nie są jedynie liczby, rozpoznawalność czy internetowa popularność.

Badach wskazał na koncerty i wytrzymałość sceniczną.

„To wszystko weryfikuje bardzo prosta rzecz pod tytułem koncert. Jeżeli ktoś jest w stanie zaśpiewać dobrze koncert, który trwa minimum 90 minut, następnego dnia zaśpiewać kolejny koncert, następnego kolejny i tak przez na przykład 20 dni z rzędu i nie traci głosu, to znaczy, że się na tym zaczyna znać” — powiedział Kuba Badach.

To mocne kryterium, bo zakłada nie tylko talent, ale także kondycję, technikę, odporność i regularność.

Dla Badacha artysta naprawdę sprawdza się wtedy, gdy potrafi wyjść na scenę dzień po dniu, utrzymać poziom i nie zniszczyć głosu.

Właśnie wtedy w rozmowie pojawiło się nazwisko Skolima.

Samozwańczy król latino od dawna słynie z bardzo intensywnego grafiku koncertowego. Potrafi grać nawet kilka występów dziennie i nie ukrywa, że występy są ważną częścią jego zawodowego sukcesu.

Skolim budzi jednak skrajne reakcje. Ma ogromną publiczność, jego utwory są bardzo popularne, a jednocześnie wielu komentatorów patrzy na jego twórczość z dystansem.

Kuba Badach, zapytany o Skolima w kontekście koncertowej wytrzymałości, zareagował wymownie.

Muzyk nie odmówił mu pracowitości wprost, ale jasno zasugerował, że sama liczba występów nie wystarcza, jeśli materiał nie stawia przed wykonawcą dużych wymagań.

„Ale wydaje mi się, że poziom skomplikowania jego utworów nie jest na tyle wysoki, żebym weryfikował te kryteria, o których powiedziałem przed chwilą. Uważam, że to nie są rzeczy na tyle trudne, żeby… Powiem może inaczej – Zbigniew Wodecki zwykł mawiać, że koncerty to grał Paderewski, my gramy chałtury” — podsumował Kuba Badach.

To zdanie natychmiast może zostać odebrane jako szpilka wbita w Skolima i w całą scenę opartą na prostym, przebojowym repertuarze.

Badach nie powiedział wprost, że Skolim nie potrafi śpiewać albo nie zna się na pracy scenicznej. Zaznaczył jednak, że jego zdaniem stopień trudności takich utworów nie jest wystarczająco wysoki, by przykładać do nich te same kryteria, o których mówił wcześniej.

Porównanie do słów Zbigniewa Wodeckiego tylko wzmocniło przekaz.

„Koncerty to grał Paderewski, my gramy chałtury” brzmi jak ironiczne przypomnienie, że artyści powinni mieć dystans do własnej pracy, nawet jeśli publiczność ich uwielbia.

W ustach Badacha ta wypowiedź nabrała jednak dodatkowego znaczenia, bo padła zaraz po pytaniu o Skolima.

Nie da się ukryć, że Skolim jest dziś jednym z najbardziej zapracowanych wykonawców w swoim nurcie.

Gra bardzo dużo, pojawia się na licznych imprezach, a jego piosenki trafiają do szerokiej publiczności.

Jedni widzą w tym dowód popularności i świetnego kontaktu z odbiorcami.

Inni podkreślają, że intensywny grafik nie zawsze oznacza wysoki poziom artystyczny.

Kuba Badach najwyraźniej należy do osób, które oddzielają częstotliwość grania od muzycznej trudności materiału.

Jako juror „The Voice of Poland” będzie oceniał głosy, technikę, interpretację i potencjał uczestników. Nic więc dziwnego, że patrzy na muzykę przez pryzmat warsztatu.

W jego wypowiedzi słychać, że za prawdziwy sprawdzian uznaje koncert, który wymaga od wokalisty czegoś więcej niż tylko energii i powtarzalności.

Chodzi o utrzymanie głosu, emocji, formy oraz muzycznej jakości przez dłuższy czas.

Skolim w tej ocenie wypada inaczej, bo jego repertuar Badach określił jako mniej skomplikowany.

Takie słowa mogą wywołać sporo komentarzy, zwłaszcza że Skolim ma wierną publiczność i sam od dawna buduje wizerunek artysty, który ciężko pracuje na swój sukces.

Jego fani mogą uznać, że liczba koncertów sama w sobie jest dowodem siły i popularności.

Z kolei zwolennicy bardziej wymagającego repertuaru mogą przyznać Badachowi rację, że nie każdy sceniczny maraton oznacza to samo.

W tle pozostaje też powrót Badacha do „The Voice of Poland”.

Program opiera się przecież na poszukiwaniu wokalnych talentów, a trenerzy mają nie tylko zachwycać się uczestnikami, ale też stawiać im wymagania.

Badach już na etapie promocji pokazał, że potrafi mówić bez owijania w bawełnę.

Nie uciekł od oceny popularnego wykonawcy i nie próbował neutralnie chwalić wszystkich po równo.

Jego wypowiedź o Skolimie była krótka, ale wymowna.

Wskazał, że popularność, liczba występów i medialne zainteresowanie to jedno, a poziom muzycznego wyzwania to drugie.

To może być zapowiedź tego, jak będzie funkcjonował w nowym sezonie programu.

Kuba Badach nie jest trenerem, który zachwyca się wyłącznie efektem zewnętrznym. Zwraca uwagę na rzemiosło, głos i to, czy artysta naprawdę panuje nad tym, co robi.

W przypadku Skolima uznał, że repertuar nie jest na tyle wymagający, by imponowała mu sama liczba koncertów.

Taka opinia musiała wywołać poruszenie, bo dotyczy jednego z najgłośniejszych wykonawców ostatnich miesięcy.

Skolim nie wzgardza kolejnymi występami, gra bardzo dużo i doskonale wie, jak przyciągać publiczność.

Badach natomiast patrzy na scenę z pozycji muzyka, który ocenia trudność, jakość i warsztat.

Ich światy spotkały się w jednej wypowiedzi i od razu zrobiło się gorąco.

Dla jednych słowa męża Aleksandry Kwaśniewskiej będą trafnym komentarzem do współczesnej muzyki rozrywkowej.

Dla innych zabrzmią jak lekceważenie artysty, który po prostu znalazł swój sposób na sukces.

Jedno jest pewne: Kuba Badach wraca do telewizji w momencie, gdy wokół polskiej sceny muzycznej nie brakuje ostrych dyskusji.

A jego ocena Skolima pokazuje, że w nowym sezonie „The Voice of Poland” można spodziewać się nie tylko emocji uczestników, ale też bardzo konkretnych opinii trenera.

Badach już teraz pokazał, że nie zamierza udawać, iż każdy sukces wygląda tak samo.

Dla niego koncertowy maraton ma znaczenie dopiero wtedy, gdy idzie za nim repertuar wymagający prawdziwej wokalnej formy.

Skolim może grać często, może przyciągać tłumy i może być królem własnego nurtu.

Ale w oczach Kuby Badacha to jeszcze nie wystarcza, by mówić o muzycznym sprawdzianie najwyższej próby.

Rating
( No ratings yet )
pl.interesujacy.com