Magdalena Waligórska-Lisiecka zachwyca formą po latach. Gwiazda „Rancza” jasno mówi o medycynie estetycznej

Magdalena Waligórska-Lisiecka wciąż budzi ogromny sentyment widzów, którzy pokochali ją za rolę Wioletki w „Ranczu”. Aktorka ma dziś 45 lat, świetnie wygląda i niezmiennie przyciąga uwagę naturalnością. W jednym z najnowszych wywiadów zdradziła, czy jej wygląd to zasługa medycyny estetycznej. Odpowiedziała bez ogródek.

Waligórska-Lisiecka należy do grona aktorek, które publiczność najmocniej kojarzy z kultowym serialem „Ranczo”. To właśnie ta produkcja przyniosła jej ogólnopolską rozpoznawalność i sprawiła, że ekranowa Wioletka na długo zapisała się w pamięci fanów.

Aktorka ma jednak na koncie znacznie więcej zawodowych doświadczeń. Pojawiła się między innymi w epizodzie „Pianisty”, a widzowie mogli oglądać ją także w takich produkcjach jak „Niania”, „Na dobre i na złe”, „M jak miłość” oraz „Pierwsza miłość”.

Teraz znów zrobiło się o niej głośno, bo wiadomo już, że podobnie jak inne gwiazdy „Rancza”, pojawiła się na planie reaktywowanego po latach serialu. Dla fanów tej produkcji to wyjątkowo miła wiadomość, bo powrót znanych twarzy zawsze budzi ogromne emocje.

Poza pracą zawodową Magdalena Waligórska-Lisiecka ceni sobie spokojne, rodzinne życie. Aktorka tworzy udane małżeństwo z Mateuszem Waligórskim, z którym doczekała się córki i syna.

W rozmowie z „Rewią” przyznała, że na co dzień nie funkcjonuje jak niedostępna gwiazda, lecz jak zwyczajna mama, która próbuje łączyć pracę z domowymi obowiązkami i obecnością przy dzieciach.

„Przede wszystkim jestem normalną mamą. Taką, która przejmuje się swoimi dziećmi, uwielbia z nimi spędzać czas i codziennie próbuje balansować między pracą a domem” — wyznała.

Aktorka nie ukrywa też, że najlepiej odpoczywa w spokojny sposób. Nie potrzebuje wielkich atrakcji ani hałaśliwego życia towarzyskiego. Sama z uśmiechem określa siebie jako nudziarę.

„A jeśli chodzi o wolny czas, jestem straszną nudziarą. Kocham czytać książki, praktykować jogę, spacerować. Moją wielką miłością jest Francja. Zdawałam maturę z francuskiego, wciąż się go uczę i marzę, żeby kiedyś zagrać po francusku” — opowiadała.

Jej codzienność opiera się więc na prostych przyjemnościach: książkach, ruchu, spacerach, rodzinie i marzeniu o pracy w języku francuskim. To obraz daleki od celebryckiego blichtru, ale bardzo spójny z tym, jak aktorka mówi o sobie.

Co ciekawe, Waligórska-Lisiecka znajduje spokój także w domowych obowiązkach. Gotowanie nie jest dla niej przykrym przymusem, lecz czymś, co naprawdę lubi.

„Tak! I naprawdę to lubię. Ostatnio usłyszałam od moich dzieci, że najlepsze we mnie jest to, jak gotuję – oczywiście razem z listą życzeń. Jestem mistrzynią kuchni polskiej, którą uwielbiają: rosoły, pomidorowe, kotleciki, mizerie, klopsiki, szarlotki. Wcześniej lubiłam eksperymentować – kuchnia azjatycka, francuska, tajska. Teraz te wszystkie dziwne garnki, na przykład do tadżinu, stoją w piwnicy, bo takich potraw moje dzieci nie tkną” — zdradziła.

W tym samym wywiadzie aktorka została zapytana również o stosunek do poprawiania urody. Jej odpowiedź może zaskoczyć tych, którzy przyzwyczaili się do tego, że w show-biznesie medycyna estetyczna bywa traktowana niemal jak codzienność.

Magdalena Waligórska-Lisiecka przyznała, że nigdy nie zdecydowała się na operację. Co więcej, nauczyła się doceniać naturalność i niedoskonałości, które w jej zawodzie mają szczególne znaczenie.

„Ja nigdy nie zrobiłam żadnej operacji. Nauczyłam się cenić niedoskonałość. Wiem jedno – moja twarz musi mieć zmarszczki, musi wyrażać emocje. W zawodzie aktora to narzędzie pracy” — wyjaśniła.

Dla aktorki twarz nie jest więc wyłącznie kwestią wyglądu. To narzędzie, dzięki któremu może pokazywać emocje, budować postać i opowiadać historie. Zmarszczki nie są dla niej problemem, lecz częścią autentyczności.

Zamiast ingerencji w wygląd stawia na znacznie prostsze zasady. Uważa, że podstawą dobrej formy jest sen, woda i codzienna troska o organizm.

„Trzeba się wysypiać, pić dużo wody (…). Jeśli stosujemy te przykazania, natura nam służy” — podsumowała.

Magdalena Waligórska-Lisiecka pokazuje, że można zachwycać wyglądem bez gonitwy za perfekcją. Jej recepta nie brzmi jak luksusowy sekret gwiazd, lecz jak spokojna, zdroworozsądkowa filozofia: odpoczynek, naturalność, dystans i akceptacja tego, że twarz ma prawo żyć razem z człowiekiem.

Dla fanów „Rancza” jej powrót na plan będzie sentymentalnym wydarzeniem, ale sama aktorka przyciąga uwagę nie tylko rolą Wioletki. Coraz mocniej widać, że jej siła tkwi w prostocie, szczerości i tym, że nie próbuje udawać kogoś, kim nie jest.

Rating
( No ratings yet )
pl.interesujacy.com