Edyta Bartosiewicz przez lata mówiła TVP „nie”. Teraz zdradziła, dlaczego weszła do „The Voice of Poland”

Edyta Bartosiewicz przez długi czas trzymała się z dala od propozycji Telewizji Polskiej. Artystka regularnie otrzymywała zaproszenia do współpracy, ale za każdym razem odmawiała. Teraz doszło do przełomu. Wokalistka została jurorką „The Voice of Poland” i po raz pierwszy tak otwarcie wyjaśniła, co sprawiło, że zmieniła decyzję. Jej słowa pokazują, że musiała najpierw odbudować siebie i własny muzyczny fundament.

Edyta Bartosiewicz od kilku dekad należy do najważniejszych postaci polskiej sceny muzycznej.

Debiutowała jeszcze w latach dziewięćdziesiątych i bardzo szybko zdobyła pozycję jednej z najbardziej cenionych wokalistek w kraju.

Jej piosenki, charakterystyczny głos i emocjonalny styl sprawiły, że stała się artystką, której nie dało się pomylić z nikim innym.

Tym większym zaskoczeniem dla fanów było to, co wydarzyło się później.

W momencie, gdy jej kariera była u szczytu, Bartosiewicz nagle zaczęła znikać z mediów i sceny.

Z czasem wyszło na jaw, że wokalistka zmagała się z problemami z głosem.

Dla artystki, której cała zawodowa tożsamość była związana ze śpiewaniem, był to dramatyczny cios.

Bartosiewicz całkowicie wycofała się z koncertowania, a przez pewien czas wiele wskazywało na to, że jej muzyczna przyszłość stoi pod ogromnym znakiem zapytania.

Fani obawiali się, że już nigdy nie wróci do regularnego występowania.

Na szczęście artystka nie zrezygnowała.

Po kilkunastu latach przerwy wróciła z nowym albumem i zaczęła powoli odzyskiwać swoje miejsce na scenie.

Ten powrót miał dla niej ogromne znaczenie, bo nie był zwykłym wejściem na gotowe tory.

Bartosiewicz musiała na nowo poukładać swoją relację z muzyką, głosem, publicznością i własnymi możliwościami.

Dziś znów śpiewa przed publicznością, a jej nazwisko ponownie pojawia się przy dużych projektach.

Największym zaskoczeniem ostatnich tygodni okazała się informacja, że Edyta Bartosiewicz przyjęła propozycję Telewizji Polskiej i zostanie nową jurorką „The Voice of Poland”.

To decyzja, której wielu fanów mogło się nie spodziewać.

Artystka przez lata stroniła od podobnych formatów i niechętnie wchodziła w telewizyjne projekty.

Co więcej, jak sama przyznała, propozycje współpracy z TVP pojawiały się już wcześniej.

Do tej pory jednak za każdym razem mówiła „nie”.

Teraz postanowiła zrobić wyjątek.

W rozmowie z Plotkiem wyjaśniła, że jej droga wyglądała inaczej niż u wielu innych artystów.

Najpierw musiała sama odzyskać stabilność i zbudować coś, na czym mogła się oprzeć.

„Moja droga jest trochę inna. Musiałam sama stanąć na nogi, zbudować swój fundament. Zbudowałam go solo actem i koncertami symfonicznymi” — powiedziała Edyta Bartosiewicz.

Te słowa brzmią jak osobiste podsumowanie ostatnich lat.

Artystka nie chciała wchodzić w duży telewizyjny format w momencie, gdy sama nie czuła się jeszcze gotowa.

Najpierw potrzebowała własnego rytmu, własnej przestrzeni i dowodu, że nadal może funkcjonować jako wokalistka na swoich zasadach.

Solo act i koncerty symfoniczne stały się dla niej sposobem na odbudowanie pewności siebie oraz zawodowej pozycji.

Dopiero gdy ten fundament powstał, mogła spojrzeć na „The Voice of Poland” inaczej.

Nie jak na ryzyko, ale jak na nowy etap.

Bartosiewicz nie ukrywa jednak, że sama nie planowała takiego zwrotu.

Przyznaje, że udział w programie był dla niej czymś nieoczekiwanym.

„Jest to projekt zupełnie dla mnie nieobliczalny. Nigdy go nie brałam pod uwagę, a nagle w nim jestem i odbieram go na własnych zasadach” — dodała.

To zdanie dobrze pokazuje jej podejście do nowej roli.

Bartosiewicz nie chce po prostu wejść do popularnego formatu i dopasować się do gotowego schematu.

Chce przeżyć ten projekt po swojemu.

Dla widzów może to być jeden z najciekawszych elementów nowego sezonu.

„The Voice of Poland” od lat opiera się na emocjach, rywalizacji i osobowościach trenerów.

W składzie pozostają nazwiska dobrze znane fanom programu, ale pojawienie się Edyty Bartosiewicz wnosi zupełnie inną energię.

To artystka z ogromnym dorobkiem, ale jednocześnie osoba, która przez lata wybierała dystans zamiast medialnego szumu.

Jej obecność w jury może więc być dużym przełamaniem zarówno dla niej, jak i dla widzów.

Bartosiewicz nie jest typową telewizyjną jurorką, która od lat funkcjonuje w świecie formatów rozrywkowych.

Jej kariera miała momenty wielkiego sukcesu, bolesnego wycofania, długiej ciszy i trudnego powrotu.

Właśnie dlatego jej głos w programie może mieć szczególną wagę.

Będzie oceniać uczestników nie tylko jako doświadczona wokalistka, ale także jako ktoś, kto dobrze wie, jak krucha potrafi być droga artysty.

Problemy z głosem, lata przerwy i konieczność odbudowania siebie sprawiły, że może inaczej patrzeć na młodych ludzi marzących o karierze.

Nie tylko przez pryzmat talentu, ale też odporności, dojrzałości i gotowości na trudne momenty.

Artystka mówi dziś o nowym etapie z ekscytacją, choć jeszcze kilka lat temu jej muzyczna przyszłość wcale nie wydawała się oczywista.

Dziś jednak nie myśli o przechodzeniu na emeryturę.

Wręcz przeciwnie, podkreśla, że chce grać tak długo, jak będzie miała na to siłę.

„Absolutnie chcę grać, dopóki będę czuła, że mam siłę. Na razie widzę, że jest coraz lepiej, wiesz? Nie wiem, jak długo to potrwa (…). Mam dobry czas, dużo się właśnie fajnych rzeczy zaczyna dziać” — podsumowała Edyta Bartosiewicz.

Te słowa są bardzo wymowne.

Bartosiewicz nie składa wielkich deklaracji na wiele lat do przodu, ale jasno mówi, że obecnie czuje dobrą energię.

Widzę, że jest coraz lepiej — to zdanie w jej przypadku ma szczególne znaczenie.

Po latach niepewności i problemów z głosem brzmi jak ciche zwycięstwo.

Wokalistka nie wie, jak długo potrwa ten dobry czas, ale chce z niego korzystać.

„The Voice of Poland” staje się więc nie tylko kolejną zawodową propozycją, ale symbolem momentu, w którym Bartosiewicz znów czuje, że może przyjmować wyzwania.

Jej wejście do programu zaskoczyło, bo przez lata konsekwentnie odmawiała TVP.

Teraz jednak sytuacja się zmieniła.

Nie dlatego, że nagle zapragnęła typowej telewizyjnej kariery.

Raczej dlatego, że po latach odbudowy poczuła, że ma już własny fundament i może wejść do tego świata bez utraty siebie.

To bardzo ważna różnica.

Bartosiewicz podkreśla, że odbiera projekt na własnych zasadach.

W przypadku tak wyrazistej artystki te słowa nie są pustą deklaracją.

Przez lata udowodniła, że nie robi wszystkiego tylko dlatego, że wypada, że ktoś proponuje albo że medialnie byłoby to korzystne.

Jeśli teraz przyjęła ofertę, musiała poczuć, że to odpowiedni moment.

Dla fanów może to być ogromna niespodzianka, ale także powód do radości.

Edyta Bartosiewicz wraca do przestrzeni, w której zobaczą ją nie tylko wierni słuchacze, ale też młodsza publiczność.

W „The Voice of Poland” będzie mogła dzielić się doświadczeniem z uczestnikami, którzy dopiero próbują odnaleźć własną drogę.

Jej historia pokazuje im coś bardzo ważnego: talent i sukces nie chronią przed kryzysami, ale kryzys nie musi oznaczać końca.

Można zniknąć, odbudować się i wrócić w zupełnie innym momencie życia.

Bartosiewicz właśnie to zrobiła.

Najpierw przeszła długą drogę od wycofania do powrotu na scenę.

Potem zbudowała własny muzyczny fundament solo actem i koncertami symfonicznymi.

Teraz wchodzi do programu, którego — jak sama mówi — nigdy wcześniej nie brała pod uwagę.

To nie jest zwykły transfer do jury popularnego show.

To kolejny rozdział w historii artystki, która przez lata nie chciała iść tam, gdzie oczekiwali jej inni.

Dopiero teraz powiedziała „tak”.

I zrobiła to wtedy, gdy mogła wejść w ten projekt po swojemu.

Rating
( No ratings yet )
pl.interesujacy.com