9 maja Łukasz Litewka obchodziłby swoje 37. urodziny. Zamiast świętować ten dzień z bliskimi, rodzina i przyjaciele pogrążyli się w żalu po tragicznej śmierci posła, która miała miejsce w wyniku wypadku drogowego 23 kwietnia w Dąbrowie Górniczej. W programie „Dzień Dobry TVN” Paweł Cyz, bliski przyjaciel zmarłego, zdradził, jak zaplanowali spędzić ten szczególny czas. „Mieliśmy spędzić wspólne urodziny, bo ja miałem 3 maja, mój syn, którego Łukasz dobrze znał, miał 4 maja, a moja żona ma 12 maja.
Byliśmy takimi majowymi Bykami, które planowały wspólną imprezę w sobotę” – wspominał Paweł Cyz, który nie ukrywał swojego szoku i niedowierzania, gdy dowiedział się o wypadku. „Gdy dostałem pierwszą informację, że coś mogło się wydarzyć złego, nie wierzyłem. Dzwoniłem do Łukasza, linia była zajęta. Miałem nadzieję, że powiadamia służby… Jak dojechałem na miejsce, przeżyłem szok. Niedowierzanie. Nie byłem w stanie wydusić z siebie słowa przez 2 godziny” – opowiadał, wstrząsając widzów swoją opowieścią.

Łukasz Litewka, znany ze swojej działalności społecznej, miał wielu przyjaciół, którzy z nim współpracowali. Paweł Cyz, przyjaciel i współpracownik, wspomniał, że zamierzają kontynuować jego misję. „Mieliśmy różne stany jako jego przyjaciele i osoby, które prowadzą fundację. Te wszystkie odznaczenia państwowe… on na to zasłużył, ale najpiękniej, jak możemy oddać mu hołd, to kontynuować jego dzieło” – powiedział Paweł, wspominając zaangażowanie Litewki w sprawy społeczne.
Śmierć posła wstrząsnęła jego rodziną, a także osobami, które go znały. Jednak kontrowersje nie kończą się na samej tragedii. W odcinku programu „Uwaga!” dziennikarze opowiedzieli o swojej wizycie w mieszkaniu podejrzanego o spowodowanie wypadku, który został zatrzymany dwa dni po tragedii, ale opuścił areszt po wpłaceniu poręczenia majątkowego w wysokości 40 tysięcy złotych. Prokuratura domaga się ponownego aresztowania 57-letniego kierowcy, a decyzja w tej sprawie zostanie podjęta 12 maja.

„Miałem okazję być w mieszkaniu sprawcy. Nie było łatwo się tam dostać, bo to są bardzo przestraszeni ludzie, którym zawalił się cały świat” – mówił Tomasz Lusawa, dziennikarz, który brał udział w reportażu. „Dopiero potem kobieta zdecydowała się opowiedzieć o swoim mężu. Przestała pracować, on stracił pracę. On mi powiedział, że dla niego jedyna szansa w tym momencie to modlić się za Łukasza Litewkę i za to, co będzie dalej” – relacjonował dziennikarz, starając się przekazać emocje, jakie towarzyszyły tej trudnej rozmowie.
Reporterzy poruszyli także temat żony zmarłego posła, pani Natalii, z którą rozmawiali podczas pracy nad materiałem. „Ten ból po stracie najukochańszej osoby jest naprawdę namacalny w rozmowie z panią Natalią. Ona tak z przejęciem opisywała pana Łukasza, że był jak 'wirus’, bo jak się kliknęło w link 'Łukasz Litewka’, to on swoją osobą wypełniał całą przestrzeń” – mówił Maciej Dopierała, dziennikarz „Uwagi!”. „Najbardziej poruszona była we fragmencie rozmowy o pomówieniach. Gdy wybierała koszulę do trumny Łukasza, wtedy usłyszała w telewizji, że to ona może być odpowiedzialna za śmierć posła” – dodał.
Ta sprawa wstrząsnęła nie tylko rodziną i bliskimi Łukasza Litewki, ale także społeczeństwem, które od dłuższego czasu obserwuje rozwój wydarzeń. Prokuratura ma teraz do podjęcia decyzję o dalszym losie podejrzanego, a rodzina wciąż nie może się otrząsnąć po tragicznym wypadku, który zmienił ich życie na zawsze.
