Ewa Drzyzga dobrze wie, jak wygląda podróżowanie wtedy, gdy upał paraliżuje kolej i nagle nawet zwykły dojazd do pracy zamienia się w nerwową próbę wytrzymałości. Dziennikarka sama znalazła się wśród pasażerów, którzy w ostatnich dniach musieli radzić sobie z opóźnieniami, brakiem informacji i temperaturą sięgającą 36 stopni.
Drzyzga od lat należy do najbardziej rozpoznawalnych twarzy TVN. Ogromną popularność przyniosły jej „Rozmowy w toku”, czyli talk-show, który przez długi czas przyciągał przed telewizory tłumy widzów. Od września 2020 roku prowadzi natomiast „Dzień dobry TVN”, gdzie jej ekranowym partnerem jest Krzysztof Skórzyński.

Choć zawodowo jest mocno związana z Warszawą, prywatnie nie przeniosła się ze swojego Krakowa. Do pracy regularnie dojeżdża pociągiem, dlatego problemy na kolei nie są dla niej abstrakcyjnym tematem z komunikatów. Tym razem odczuła je bardzo dosłownie.
Ostatnia fala upałów mocno uderzyła w podróżnych. Na stacjach rosło napięcie, kolejne osoby próbowały dowiedzieć się, czy ich pociąg w ogóle przyjedzie, a tablice odjazdów tylko dokładały niepewności. Drzyzga znalazła się dokładnie w samym środku tego zamieszania.
„Doświadczyłam tego niedawno, dojeżdżając do pracy. Tej tragedii ludzi, którzy stoją, próbując doczekać się na swój pociąg. Jechałam z Krakowa do Warszawy i ileś pociągów nie odjeżdżało, ileś pociągów w ogóle nie przyjechało. No i ci ludzie miotający się, a ja wśród nich też, szukających informacji, co mają ze sobą zrobić przy tych 36 stopniach, stojąc na peronie” — relacjonowała przejęta dziennikarka.

Z jej słów jasno wynika, że nie chodziło tylko o zwykłe opóźnienie. Ludzie stali w upale, czekali, dopytywali i coraz bardziej tracili pewność, czy uda im się ruszyć dalej. W takich warunkach nawet spokojni pasażerowie zaczynają reagować nerwowo.
Sama Drzyzga przyznała, że w pewnym momencie także poczuła narastający stres. Szczególnie wtedy, gdy pociąg, którym miała jechać, nagle przestał być widoczny na tablicy. Dla osoby spieszącej się do pracy taki moment potrafi wywołać prawdziwy niepokój.
„Stałam na peronie razem z innymi, wypatrywałam, co się zmienia na tablicy. Wpadłam w lekką panikę, jak się okazało, że nasz pociąg zniknął. Potem dopytywałam u pań w biurze, czy ten pociąg się wreszcie pojawi” — dodała.
Na miejscu nie brakowało też mocniejszych scen. Zmęczeni pasażerowie zaczęli wyładowywać frustrację na osobach pracujących przy obsłudze podróżnych. Drzyzga widziała sytuację, w której napięcie przerodziło się w awanturę.

„Byłam świadkiem jakiejś dramatycznej awantury Włoszki z ochroniarzem, która sugerowała, że pan nie chce jej wpuścić do urzędniczki, żeby mogła zmienić bilet, tylko dlatego, że jest obcokrajowcem. Co nie było prawdą oczywiście, tylko po prostu była kolejka. No wszystkim wtedy puszczały nerwy” — podsumowała gwiazda TVN.
Ta historia pokazuje, jak szybko podróż może zamienić się w serię nerwowych pytań bez odpowiedzi. Upał, znikające pociągi, tłum na peronie i brak jasnych informacji wystarczyły, by zwykła trasa z Krakowa do Warszawy stała się dla Ewy Drzyzgi doświadczeniem, którego długo nie zapomni.
