Joanna Krupa na co dzień układa swoje życie w Stanach Zjednoczonych. Tam mieszka, rozwija swoje pasje i zajmuje się córką Ashą-Leigh Nunes. Do Polski wraca przede wszystkim wtedy, gdy wzywają ją zawodowe obowiązki, a teraz znów pojawiła się w kraju przy okazji pracy nad kolejnym sezonem „Top Model”.
Modelka nie zdecydowała się jednak na wynajem mieszkania ani hotelową codzienność. Podczas pobytu w Polsce zatrzymała się u swojej siostry Marty Krupy. To rozwiązanie praktyczne, ale jak się okazuje, niekoniecznie spokojne. Pod jednym dachem szybko zrobiło się głośno, rodzinnie i bardzo intensywnie.

Marta już wcześniej próbowała namówić Joannę, żeby miała w Polsce własne miejsce. Chciała, by siostra nie musiała za każdym razem szukać lokum, gdy przylatuje do kraju albo zatrzymywać się u niej na czas pracy.
„W zeszłym roku szukaliśmy dla niej domu albo mieszkania. Chciałam, żeby miała swoje miejsce w Polsce i nie musiała wynajmować ani zatrzymywać się u mnie, kiedy przylatuje. Teraz Asia mieszka ze mną, bo jest w Polsce przy okazji 'Top Model’” — opowiedziała Marta Krupa.
Na razie jednak Joanna nie zdecydowała się na taki krok. Zamiast własnego domu lub mieszkania wybrała rodzinny dach nad głową. Dla Marty oznaczało to spore przestawienie codzienności, bo sama przyznaje, że na co dzień mieszka samotnie i zdążyła już przywyknąć do ciszy oraz własnego rytmu.

Kiedy nagle w domu pojawia się rodzina, wszystko zaczyna wyglądać zupełnie inaczej. Jest więcej rozmów, zamieszania, emocji i małych sytuacji, które łatwo mogłyby stać się fragmentem programu rozrywkowego. Marta nie udaje, że zawsze jest idealnie spokojnie, ale podkreśla, że w tym chaosie jest też dużo ciepła.
„Na co dzień mieszkam sama, więc kiedy nagle cała rodzina się zjeżdża, robi się… wariatkowo! Jest wariatkowo, ale jest też bardzo wesoło. Nie czuję się wtedy samotna. W domu robi się ciepło i naprawdę rodzinnie. Oczywiście każdy z nas ma zupełnie inny charakter, więc czasami jest naprawdę zabawnie” — przyznała.
Jej słowa pokazują, że wspólne mieszkanie z Joanną nie przypomina cichego rodzinnego odpoczynku. To raczej dynamiczna codzienność, w której każda osoba wnosi własny temperament. A gdy pod jednym dachem spotykają się silne charaktery, trudno o nudę.
Marta sama żartuje, że gdyby w jej domu pojawiły się kamery, mogłyby uchwycić sceny gotowe do telewizyjnego formatu. Reakcje, rozmowy i domowe sytuacje układają się w atmosferę, którą dobrze znają widzowie programów reality show.

„Każdy ma inną osobowość, każdy reaguje inaczej, więc cały czas coś się dzieje. Ale najważniejsze jest to, że jest bardzo wesoło” — dodała.
Joanna Krupa wróciła więc do Polski zawodowo, ale przy okazji wprowadziła do domu siostry sporo życia. Marta może i musiała pożegnać się na chwilę ze swoim spokojem, ale wygląda na to, że rodzinne zamieszanie ma też dla niej jasną stronę. Jest gwarno, czasem szalenie, lecz przede wszystkim blisko.
