Sanah odsłoniła bolesny początek kariery. Dziś śpiewa na stadionach, a kiedyś płakała po odrzuceniu

Sanah dziś ma status jednej z największych gwiazd polskiej sceny, ale jej droga do tego miejsca wcale nie wyglądała jak prosta opowieść o szybkim sukcesie. Za wyprzedanymi koncertami, radiowymi hitami i oddanymi fanami kryje się historia, w której było także zwątpienie, upokorzenie i momenty, kiedy sama nie wiedziała, czy w ogóle ma przed sobą przyszłość w muzyce.

Zuzanna Jurczak, bo tak naprawdę nazywa się Sanah, od lat przyciąga tłumy. Jej albumy sprzedają się znakomicie, nowe utwory błyskawicznie trafiają do stacji radiowych, a piosenki potrafią długo utrzymywać się wysoko na listach przebojów. Do tego doszły koncerty na skalę, o której wielu artystów może tylko marzyć.

Sanah należy do bardzo wąskiego grona polskich wykonawców, którzy potrafią zapełnić stadion. I właśnie dlatego jej szczere wyznanie ze sceny we Wrocławiu zrobiło tak duże wrażenie. Bo kiedy ktoś, kto dziś stoi przed ogromną publicznością, mówi o dawnym poczuciu porażki, trudno przejść obok tego obojętnie.

W piątek 26 czerwca artystka wystąpiła na stadionie we Wrocławiu. Między piosenkami zatrzymała się na chwilę i zwróciła bezpośrednio do fanów. Nie było w tym gwiazdorskiej pozy ani wielkich słów na pokaz. Była za to bardzo osobista historia z początku kariery, gdy kolejne drzwi wcale nie otwierały się przed nią tak łatwo.

Sanah przyznała, że próbowała swoich sił w popularnych talent show, ale nie usłyszała wtedy upragnionego „tak”. Co więcej, zdecydowała się nawet pojechać do Wielkiej Brytanii, by zawalczyć o szansę w tamtejszym „Mam Talent!”. Ten wyjazd nie zakończył się jednak radością, tylko bolesnym rozczarowaniem.

„Nie dostałam się do „The Voice of Poland” czy „Mam Talent!”. Pojechałam do Wielkiej Brytanii na „Mam Talent!” i płakałam na korytarzu, bo nie dostałam się jako jedyna z grupy na pre pre pre castingu. Myślałam, że nic ze mnie nie będzie” — wyznała poruszona Sanah ze sceny.


Te słowa pokazały zupełnie inną stronę artystki. Nie tę z wielkich koncertów, przebojów i zachwytów publiczności, ale dziewczynę, która kiedyś siedziała z poczuciem odrzucenia i zastanawiała się, czy jej marzenia właśnie się nie kończą. Dziś brzmi to wręcz niewiarygodnie, bo ta sama osoba potrafi porwać tysiące ludzi podczas stadionowego występu.

Sanah nie zatrzymała się jednak tylko na wspomnieniu trudnego momentu. Jej wyznanie szybko zamieniło się w ważny apel do tych, którzy sami mierzą się z porażką na starcie. Artystka podkreśliła, że początek, który wygląda jak koniec, wcale nie musi nim być.

„Dzisiaj bardzo wam dziękuję, że mogę tutaj być. Widzieć się z wami, bo to naprawdę tylko wasza zasługa. Chciałabym powiedzieć, że jeśli macie takie początki, które się wydają końcem, to wcale to nie jest koniec. To naprawdę dobry początek. I życzę wam takich pięknych początków” — powiedziała wyraźnie przejęta.

Publiczność dostała więc nie tylko koncert, ale też historię, która mogła zaboleć wielu ludzi w bardzo osobisty sposób. Sanah przypomniała, że odrzucenie nie musi przekreślać wszystkiego, nawet jeśli w danym momencie człowiek czuje się kompletnie przegrany.

Dziś jej własna kariera jest najlepszym dowodem na to, że jedna decyzja jury, nieudany casting czy łzy na korytarzu nie muszą mieć ostatniego słowa. Sanah przeszła drogę od bolesnego „nie” do stadionów pełnych fanów. I właśnie dlatego jej wyznanie zabrzmiało tak mocno.

Rating
( No ratings yet )
pl.interesujacy.com