Nicol Pniewska ma już za sobą udział w „Królowej przetrwania”, ale wygląda na to, że jej ojciec dopiero nabrał ochoty na podobną przygodę. Bart Pniewski nie ukrywa, że z zazdrością patrzy na doświadczenie córki i sam chętnie sprawdziłby się w wymagającym reality show. Jak przyznał, gdyby powstał „Król przetrwania”, byłby gotów jechać jako pierwszy.
Ostatnia edycja „Królowej przetrwania” dobiegła końca, ale emocje wokół uczestniczek wciąż nie cichną. Jedną z osób, które zwróciły na siebie dużą uwagę, była Nicol Pniewska. Influencerka pokazała się widzom w zupełnie innych warunkach niż te, z którymi kojarzy się na co dzień.

Program wymagał od uczestniczek odporności, odwagi i gotowości do funkcjonowania poza strefą komfortu. Dla Nicol było to doświadczenie, które — jak wynika ze słów jej ojca — do dziś wspomina bardzo dobrze.
Bart Pniewski został zapytany o udział córki w show i nie miał wątpliwości, że była to dobra decyzja. Zamiast krytykować trudne warunki czy rywalizację przed kamerami, celebryta mówił o programie z wyraźnym entuzjazmem.
W rozmowie z „Super Expressem” przyznał, że sam chętnie wziąłby udział w podobnym formacie. Jego zdaniem taki wyjazd to coś, co zostaje z człowiekiem na długo.
„Świetny, ja sam bym poszedł do takiego programu. To jest doświadczenie na całe życie i przeżycie na całe życie. To jest świetny program, nawet dzisiaj jak rozmawiamy czasami z Nicol, to ona to wspomina naprawdę świetnie” — powiedział Bart Pniewski.
Ojciec influencerki zaznaczył, że jego zazdrość nie ma negatywnego znaczenia. Chodzi raczej o pozytywne poczucie, że córka przeżyła coś wyjątkowego, czego on sam również chciałby spróbować.
„Osobiście szczerze – tak wiesz, pozytywnie, bo żeby widzowie źle tego nie odebrali, naprawdę zazdroszczę tego wyjazdu. Jakby był 'Król przetrwania’ – jadę pierwszy” — dodał.
Te słowa jasno pokazują, że Pniewski nie tylko kibicował Nicol, ale też sam poczuł głód telewizyjnej przygody. W jego głowie pojawił się nawet pomysł męskiej wersji formatu, w której mógłby sprawdzić własne możliwości.

Na razie jednak żadna konkretna propozycja do niego nie trafiła. Bart Pniewski przyznał, że w przeciwieństwie do córki nie dostał jeszcze telefonu ze stacji.
Więcej dzieje się za to wokół Nicol. Po zakończeniu „Królowej przetrwania” influencerka miała otrzymać kolejne propozycje, co pokazuje, że jej udział w show nie przeszedł bez echa.
„Do Nicoli się ktoś odzywał, do mnie niestety TVN się jeszcze nie odzywał, ale może się to zmieni” — podsumował Bart.
Wygląda więc na to, że udział Nicol w programie nie tylko otworzył przed nią nowe możliwości, ale też rozbudził telewizyjne ambicje jej ojca. Pniewski nie ukrywa, że czeka na swoją szansę i chętnie zamieniłby codzienny komfort na survivalową próbę przed kamerami.

Dla fanów tej rodziny mogłoby to być spore zaskoczenie. Nicol już pokazała się w reality show, a teraz Bart daje do zrozumienia, że sam nie miałby nic przeciwko temu, by wejść w podobny świat.
Czy TVN rzeczywiście kiedyś zadzwoni? Tego na razie nie wiadomo. Pewne jest jedno: Bart Pniewski nie mówi o tym półgębkiem. Program córki ocenia bardzo dobrze, zazdrości jej wyjazdu i otwarcie deklaruje gotowość na własne wyzwanie.
