Ewa z 8. edycji „Sanatorium miłości” zrobiła w programie ogromne wrażenie. Zachwycali się nią mężczyźni, ale po zakończeniu randkowego show okazało się, że równie mocno zainspirowała kobiety. Uczestniczka z Lublina przyznała, że dostaje wiele wiadomości od Polek, które pytają ją o wygląd, formę i odwagę do zmiany życia po 50.
W 8. edycji „Sanatorium miłości” Ewa z Lublina i Teresa z Tarnobrzega należały do uczestniczek, które mocno zapadły widzom w pamięć. Obie wzbudzały emocje, choć z zupełnie innych powodów.
Ewa przyciągała uwagę świetną kondycją, energią i młodzieńczym wyglądem. Wielu widzów miało problem, by uwierzyć, że uczestniczka skończyła już 60 lat. Panowie w programie nie kryli zainteresowania, a jej sposób bycia szybko zaczął budzić sympatię.
Teresa z kolei dała się poznać jako osoba barwna, szczera i nie zawsze łatwa dla otoczenia. Jej fraszki oraz bezpośrednie komentarze potrafiły mocno poruszyć innych uczestników. Z czasem widzowie obserwowali, jak z sympatycznej kuracjuszki staje się jedną z bardziej wyrazistych postaci edycji.

Mimo różnic Ewa i Teresa bardzo się do siebie zbliżyły. W programie narodziła się między nimi przyjaźń, o której obie mówiły z dużą czułością. Określały się wręcz jak siostry.
Po zakończeniu show panie ponownie pojawiły się razem publicznie. Odwiedziły „Pytanie na śniadanie”, które w miniony weekend gościło w Chełmie, i opowiedziały, co wyniosły z udziału w „Sanatorium miłości”.
Choć żadna z nich nie znalazła w programie miłości, obie podkreślały, że nie żałują udziału. Teresa wyznała, że dla niej Ewa stała się nie tylko bliską osobą, ale także inspiracją do zmiany wyglądu i podejścia do siebie.
„Nie dosyć, że spotkałam moją bratnią duszę moją siostrę właściwie wielką przyjaźń. No to jeszcze była Ewa dla mnie inspiracją, bo ja no nigdy nie ubierałam się ładnie modnie nie malowałam się a teraz” — mówiła Teresa, pokazując swoją różową sukienkę przed kolano.
Ewa również nie szczędziła Teresie ciepłych słów. Podkreśliła, że jej koleżanka z programu jest nie tylko piękną kobietą zewnętrznie, ale ma też bogate wnętrze i wiele talentów.
„Ja też spotkałam wartościową osobę, która też jest przecież piękną kobietą. Ale to, że zewnętrznie jest piękna, to też przecież wewnętrznie jest piękna. Pisze wiersze, maluje obrazy, więc jest tak, że zainspirowała mnie tym, że potrafi wszystko. Nawet malować mieszkanie. Nawet płytki układać” — mówiła Ewa z Lublina.

Ich słowa pokazały, że „Sanatorium miłości” dało im coś więcej niż telewizyjną przygodę. Miłości nie znalazły, ale zyskały relację, która najwyraźniej przetrwała po wyłączeniu kamer.
Największym zaskoczeniem dla Ewy okazało się jednak to, co wydarzyło się po emisji programu. Uczestniczka zaczęła dostawać wiadomości od kobiet, które zobaczyły w niej motywację dla siebie.
Wiele Polek pyta ją, jak udało się jej zadbać o sylwetkę, wygląd i energię. Ewa w programie otwarcie mówiła o swojej przemianie. Po 50. roku życia zaczęła ćwiczyć i zmieniać podejście do ciała oraz codzienności.
Efekty zrobiły wrażenie nie tylko na uczestnikach show, ale także na widzach. Kiedy zgłosiła się do „Sanatorium miłości”, wiele osób nie mogło uwierzyć, że ma już ponad 60 lat.
Teraz Ewa przyznaje, że zainteresowanie kobiet bardzo ją zaskoczyło. Nie spodziewała się, że stanie się dla nich tak mocnym przykładem.
„Nie wiedziałam, że jestem na tyle atrakcyjna, że mogę się podobać wielu kobietom, już o mężczyznach nie wspomnę” — przyznała.
Uczestniczka ma już nawet pomysł, jak wykorzystać to zainteresowanie. Chciałaby stworzyć własny program spotkań, podczas których opowiadałaby o swojej przemianie i motywowała inne kobiety do działania.

Nie chodzi tylko o wygląd. Ewa chce mówić o odwadze, aktywności i decyzji, by nie odkładać życia na później. Jej własna historia pokazuje, że zmiana może zacząć się także wtedy, gdy wiele osób uważa, że na nowe początki jest już za późno.
„Życia, bez względu na wiek, nie powinno się odkładać, bo najpiękniejsze historie tworzą się właśnie z odwagi” — przekonywała Ewa w „Pytaniu na śniadanie”.
Te słowa idealnie pasują do tego, co wydarzyło się po programie. Ewa nie tylko została zapamiętana jako atrakcyjna uczestniczka randkowego show. Dla wielu kobiet stała się dowodem, że po 50. i po 60. można nadal zawalczyć o siebie, formę, styl i radość życia.
Jej historia pokazuje też, że udział w „Sanatorium miłości” może przynieść coś zupełnie innego, niż zakładali uczestnicy. Ewa nie znalazła tam partnera, ale zdobyła rozpoznawalność, przyjaźń z Teresą i głos, którego zaczęły słuchać inne kobiety.

Dziś sama jest zaskoczona skalą reakcji. Wiadomości od fanek, pytania o sekret wyglądu i prośby o motywację sprawiły, że zaczęła myśleć o kolejnym kroku.
Ewa z Lublina chce wykorzystać swoją energię i doświadczenie, by pomagać innym kobietom uwierzyć, że na zmianę nigdy nie jest za późno. A po tym, jak została odebrana po programie, widać, że wiele osób naprawdę chce jej słuchać.
