Jolanta Kwaśniewska wróci do telewizji? Była pierwsza dama powiedziała wprost, czego chce teraz od życia

Jolanta Kwaśniewska przez lata kojarzyła się widzom nie tylko z rolą pierwszej damy, ale także z telewizyjną „Lekcją stylu”, w której opowiadała o elegancji, manierach i codziennych zasadach dobrego wychowania. Po latach wróciło pytanie, czy chciałaby jeszcze raz pojawić się na ekranie. Odpowiedź była bardzo jasna. Kwaśniewska nie planuje telewizyjnego powrotu, bo dziś chce żyć dla siebie i spełniać marzenia, na które wcześniej brakowało czasu.

Jolanta Kwaśniewska po opuszczeniu Pałacu Prezydenckiego nie zniknęła z życia publicznego.

Przez pewien czas próbowała swoich sił w telewizji i szybko zapisała się w pamięci widzów w zupełnie nowej roli.

W TVN Style prowadziła program „Lekcja stylu”, w którym mówiła o modzie, elegancji, savoir-vivrze i zasadach, które potrafią ułatwić codzienne funkcjonowanie.

Format miał swój charakterystyczny klimat.

Kwaśniewska występowała w nim jako osoba pełna klasy, spokoju i doświadczenia, ale jednocześnie potrafiła mówić o zasadach w sposób przystępny.

Widzowie do dziś pamiętają między innymi słynną lekcję jedzenia bezy.

Ten fragment stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych momentów programu i przez lata wracał w rozmowach o telewizyjnej działalności byłej pierwszej damy.

Od tamtego czasu minęło już jednak wiele lat.

Kwaśniewska nie jest dziś osobą, która próbuje za wszelką cenę wracać na ekran.

Nie zabiega o stałą obecność w mediach.

Nie buduje wokół siebie atmosfery wielkiego powrotu.

Zamiast tego coraz wyraźniej mówi o rzeczach, które są dla niej ważne teraz.

O spokoju.

O własnych pasjach.

O marzeniach z dzieciństwa.

O czasie, który wreszcie chce przeznaczyć dla siebie.

W najnowszej rozmowie była pierwsza dama została zapytana, czym dziś się zajmuje i jakie plany ma na najbliższy czas.

Okazuje się, że Jolanta Kwaśniewska zaczęła wracać do pragnień, które towarzyszyły jej od bardzo dawna.

Jednym z nich jest malowanie.

Nie tylko myślenie o malowaniu.

Nie tylko odkładanie tego na później.

Kwaśniewska naprawdę zaczęła już tworzyć akwarele.

I, jak sama przyznaje, daje jej to ogromną radość.

„Wracam do dziecięcych marzeń, chciałabym malować. Zaczęłam malować akwarelami. Sprawia mi to naprawdę ogromną frajdę, a następną rzecz, którą chcę zrobić, to chcę się zapisać na kurs z garncarstwa i już dokładnie wiem, jaki chcę wazon ulepić i zrobię to w przyszłym roku” — powiedziała.

To bardzo ciepłe i osobiste wyznanie.

Kwaśniewska nie mówi o wielkich projektach medialnych ani o powrocie do dawnej popularności.

Mówi o akwarelach.

O garncarstwie.

O wazonie, który chce ulepić własnymi rękami.

W tym jest coś bardzo znaczącego.

Po latach życia w blasku reflektorów, oficjalnych obowiązków, wystąpień i publicznego oceniania, była pierwsza dama wybiera zajęcia spokojne, twórcze i bardzo prywatne.

Takie, które nie muszą nikomu niczego udowadniać.

Malowanie akwarelami wymaga skupienia, delikatności i cierpliwości.

Garncarstwo wymaga kontaktu z materią, wyciszenia i uważności.

To zupełnie inny rytm niż świat telewizji.

Tam liczy się kamera, czas antenowy, reakcja widzów i ciągła gotowość do wystąpień.

Tutaj liczy się własna przyjemność i proces.

Kwaśniewska wyraźnie właśnie tego teraz szuka.

Nie chce już żyć pod dyktando cudzych oczekiwań.

Chce wracać do siebie.

Dlatego pytanie o telewizję wybrzmiało tak ciekawie.

Wielu widzów pamięta ją z „Lekcji stylu” i mogłoby chętnie zobaczyć ją ponownie w podobnym formacie.

Była pierwsza dama ma rozpoznawalność, doświadczenie i sposób bycia, który nadal wzbudza sympatię.

Teoretycznie powrót na ekran nie byłby więc niczym zaskakującym.

Ale Kwaśniewska odpowiedziała bez wahania.

Dla niej ten etap jest już zamknięty.

„To już jest przeszłość, to już jest poza mną. Chcę żyć dla siebie. Żyję tu i teraz. Każdy z nas musi znaleźć dla siebie niszę, że chciałabym nauczyć się grać na pianinie czy na gitarze, zapisać się do chóru i na fajne lekcje tańca” — wyznała.

Te słowa nie zostawiają wiele miejsca na domysły.

Jolanta Kwaśniewska nie szykuje wielkiego telewizyjnego powrotu.

Nie mówi: może kiedyś.

Nie zostawia otwartej furtki w sposób, który podsycałby spekulacje.

Mówi jasno, że telewizja to przeszłość.

Rozdział, który był ważny, ale został za nią.

Dziś ważniejsze jest coś innego.

Życie tu i teraz.

Własne pasje.

Nauka nowych rzeczy.

Szukanie swojej niszy.

To bardzo charakterystyczne, że Kwaśniewska wymienia tak wiele różnych aktywności.

Chciałaby nauczyć się grać na pianinie.

Albo na gitarze.

Myśli o zapisaniu się do chóru.

Chciałaby też chodzić na lekcje tańca.

Do tego dochodzą akwarele i planowany kurs garncarstwa.

To nie wygląda jak życie osoby, która chce się wycofać z aktywności.

Wręcz przeciwnie.

Kwaśniewska nie wraca do telewizji nie dlatego, że nie ma energii.

Nie dlatego, że nie ma pomysłów.

Nie dlatego, że nie chce już nic robić.

Ona po prostu wybiera inny rodzaj aktywności.

Bardziej własny.

Bardziej osobisty.

Mniej publiczny.

Taki, który nie wymaga stałego bycia ocenianą.

W jej słowach mocno wybrzmiewa potrzeba odzyskania czasu dla siebie.

Jako pierwsza dama przez lata funkcjonowała w świecie oficjalnych obowiązków, etykiety i publicznej uwagi.

Później pojawił się etap telewizyjny, w którym również była obserwowana przez widzów.

Dziś mówi wprost: chce żyć dla siebie.

To krótkie zdanie jest chyba najważniejsze w całej wypowiedzi.

Nie oznacza egoizmu.

Oznacza prawo do własnego rytmu.

Prawo do spełniania marzeń, które nie muszą mieć medialnego efektu.

Prawo do nauki czegoś od początku, bez presji, że wszystko musi być perfekcyjne.

Kwaśniewska wraca do dziecięcych marzeń, a to pokazuje, że nie traktuje dojrzałego etapu życia jako czasu wyłącznie na podsumowania.

Dla niej to wciąż może być czas początku.

Można zacząć malować.

Można zapisać się na garncarstwo.

Można ulepić pierwszy wazon.

Można uczyć się muzyki.

Można śpiewać w chórze.

Można tańczyć.

To bardzo inspirująca perspektywa.

Zwłaszcza że wiele osób po latach intensywnej pracy i publicznych ról nie potrafi od razu odnaleźć się w spokojniejszym życiu.

Kwaśniewska wydaje się jednak dobrze wiedzieć, czego teraz potrzebuje.

Nie szuka kolejnego stanowiska.

Nie szuka kolejnego programu.

Nie szuka kolejnej przestrzeni, w której miałaby być oceniana.

Szuka twórczości, radości i codziennych przyjemności.

Jej wypowiedź może też być odpowiedzią dla wszystkich, którzy zakładają, że rozpoznawalna osoba zawsze musi chcieć wracać na ekran.

Nie każda tęskni za kamerą.

Nie każda potrzebuje kolejnego programu.

Nie każda chce jeszcze raz udowadniać swoją wartość publiczności.

Kwaśniewska pokazuje, że można z elegancją zamknąć dawny etap i nie traktować tego jak straty.

„Lekcja stylu” była częścią jej historii.

Widzowie ją zapamiętali.

Program miał swoje miejsce w telewizji.

Ale dziś była pierwsza dama nie chce powtarzać tamtego rozdziału.

Woli pisać nowy, znacznie bardziej prywatny.

To interesujące także dlatego, że sama „Lekcja stylu” opierała się na zasadach, formie i pewnym porządku.

Teraz Kwaśniewska mówi o aktywnościach bardziej swobodnych i twórczych.

Malowanie akwarelami nie musi być perfekcyjne.

Garncarstwo pozwala popełniać błędy i zaczynać od nowa.

Nauka instrumentu czy taniec także wymagają odwagi, ale dają radość.

To zupełnie inny rodzaj elegancji.

Nie tej związanej z etykietą i właściwym zachowaniem przy stole.

Raczej elegancji życia zgodnego z własną potrzebą.

Kwaśniewska nie ukrywa, że szuka dla siebie niszy.

To słowo jest ważne.

Nisza to miejsce, w którym człowiek może poczuć się dobrze.

Nie musi być szerokie, głośne ani spektakularne.

Może być małe, ale własne.

Dla byłej pierwszej damy taką niszą mogą stać się właśnie sztuka, muzyka, taniec i rękodzieło.

Nie po to, by budować nowy publiczny wizerunek.

Po to, by żyć bardziej po swojemu.

Jej odpowiedź na pytanie o telewizję brzmi więc jak spokojne, ale stanowcze zamknięcie drzwi.

Nie ma w niej żalu.

Nie ma pretensji.

Nie ma wielkiego rozliczenia z przeszłością.

Jest proste stwierdzenie: to już za mną.

Taka postawa może budzić szacunek.

Bo w świecie mediów wiele osób próbuje wracać nawet wtedy, gdy nie ma na to prawdziwej potrzeby.

Kwaśniewska nie sprawia wrażenia, jakby musiała jeszcze raz pojawić się na ekranie, by potwierdzić swoją pozycję.

Ona już swoją pozycję ma.

Teraz może wybierać inaczej.

I właśnie wybiera.

Nie ekran.

Nie stałą obecność w telewizji.

Nie kolejną odsłonę znanego formatu.

Tylko akwarele, garncarstwo, pianino, gitarę, chór i taniec.

To brzmi jak lista rzeczy, na które przez lata mogło brakować czasu.

Teraz ten czas wreszcie się pojawia.

Kwaśniewska chce go wykorzystać dla siebie.

W tym sensie jej słowa są nie tylko odpowiedzią na pytanie o telewizyjny powrót.

Są też opowieścią o tym, jak można mądrze wejść w kolejny etap życia.

Nie trzymać się kurczowo dawnej roli.

Nie udawać, że wszystko musi wyglądać jak kiedyś.

Nie bać się nowych początków.

Dla wielu osób to może być bardzo ważna lekcja.

Była pierwsza dama, która kiedyś uczyła widzów stylu, dziś pokazuje inny rodzaj stylu.

Styl życia zgodnego z własnym rytmem.

Bez pośpiechu.

Bez przymusu.

Bez presji powrotu.

Z odwagą, by powiedzieć: to już przeszłość, teraz chcę żyć inaczej.

Jolanta Kwaśniewska nie znika jednak w bezczynności.

Jej plany są pełne ruchu i twórczości.

Chce malować.

Chce lepić.

Chce grać.

Chce śpiewać.

Chce tańczyć.

To plan osoby, która nie zamyka się na świat, lecz otwiera go w inny sposób.

Mniej oficjalny.

Bardziej intymny.

Może właśnie dlatego jej odpowiedź brzmi tak przekonująco.

Nie jest ucieczką od życia publicznego.

Jest świadomym wyborem tego, co daje radość.

A po latach bycia na świeczniku taka radość może być ważniejsza niż kolejny program telewizyjny.

Rating
( No ratings yet )
pl.interesujacy.com