Ralph Kaminski przekazał fanom wiadomość, której wielu nie chciało usłyszeć. Po miesiącach spekulacji artysta oficjalnie potwierdził, że kończy ważny rozdział swojej zawodowej przygody. Tuż przed ostatnim występem na antenie postanowił osobiście zwrócić się do słuchaczy i współpracowników.
Informacja pojawiła się niespodziewanie i błyskawicznie wywołała ogromne poruszenie wśród jego fanów. Ralph opublikował w mediach społecznościowych wyjątkową relację, podczas której oprowadzał obserwatorów po siedzibie Radia 357 na warszawskim Żoliborzu.

Od pierwszych chwil było wiadomo, że nie będzie to zwykłe nagranie. Wokalista spacerował po redakcji, odwiedzał kolejne pomieszczenia i żegnał się z osobami, z którymi przez długi czas współtworzył swoje audycje.
Nie zabrakło charakterystycznego dla niego humoru i dystansu. Ralph żartował między innymi z nowych inwestycji w radiu, sugerując, że podobnie jak w czasach szkolnych najlepsze rzeczy pojawiają się akurat wtedy, gdy on odchodzi.
Podczas wizyty odwiedził realizatorów, pracowników technicznych oraz recepcję. Każdej z tych osób poświęcił kilka ciepłych słów, podkreślając, jak ważną częścią tej przygody byli dla niego ludzie pracujący za kulisami.

Najbardziej emocjonalny moment przyszedł jednak pod koniec. Wtedy Ralph Kaminski zwrócił się bezpośrednio do słuchaczy i podziękował wszystkim, którzy wspierali go przez cały okres pracy w radiu.
Artysta nie ukrywał wzruszenia, ale jednocześnie uspokoił fanów. Wyraźnie zaznaczył, że nie zamierza całkowicie znikać z miejsca, z którym przez ostatni czas był związany.
W swoim charakterystycznym stylu zapewnił nawet, że będzie wpadał do siedziby rozgłośni, choćby po to, by odwiedzić znajomych lub po prostu pojawić się tam od czasu do czasu.

Choć jego autorska audycja znika ze stałej ramówki, wszystko wskazuje na to, że drzwi Radia 357 pozostają dla niego otwarte. To właśnie dlatego wielu fanów nie traktuje tego jako definitywnego pożegnania.
Jedno jest pewne — dla słuchaczy, którzy przez ostatni czas regularnie spędzali z nim czas na antenie, był to wyjątkowo emocjonalny moment.
