Stefano Terrazzino szczerze ocenił Wieniawę przed jej debiutem w jury. Tak mówi o niej po latach

Julia Wieniawa dołącza do jury 19. edycji „Tańca z gwiazdami”, a jej wejście za sędziowski stół od razu wywołało spore emocje. Aktorka i wokalistka zajmie miejsce Ewy Kasprzyk, która po 18. edycji zrezygnowała z dalszego oceniania uczestników. Teraz głos zabrał Stefano Terrazzino, czyli tancerz, który sześć lat temu prowadził Wieniawę po parkiecie aż do finału. Jego słowa mogą sporo wyjaśnić tym, którzy zastanawiają się, czy Julia poradzi sobie w nowej roli.

Zmiany w jury „Tańca z gwiazdami” od początku budziły duże zainteresowanie.

Kiedy Ewa Kasprzyk wiosną tego roku ogłosiła, że odchodzi ze składu sędziowskiego po 18. edycji, natychmiast ruszyły domysły.

Aktorka tłumaczyła swoją decyzję nawałem obowiązków, ale widzowie szybko zaczęli zastanawiać się, kto zajmie jej miejsce.

W programie pozostali taneczni eksperci: Iwona Pavlović, Tomasz Wygoda i Rafał Maserak.

Dlatego można było przypuszczać, że czwarta osoba za stołem jurorskim nie będzie zawodowo związana ze środowiskiem tanecznym.

W końcu właśnie taka rola często pozwala spojrzeć na uczestników z nieco innej perspektywy.

Dopiero niedawno potwierdziło się, że nową jurorką będzie Julia Wieniawa.

Ta decyzja natychmiast wywołała zamieszanie.

Jedni uznali, że to ciekawy wybór, bo Julia zna program od środka i sama przeszła przez wymagające treningi.

Inni pytali, czy 27-letnia artystka ma wystarczające doświadczenie, by oceniać gwiazdy walczące o Kryształową Kulę.

Wieniawa nie jest jednak osobą przypadkową w historii „Tańca z gwiazdami”.

Sześć lat temu sama pojawiła się na parkiecie i bardzo szybko stała się jedną z największych faworytek swojej edycji.

Jej udział przypadł na trudny czas, bo 11. edycja programu została rozbita na dwa etapy.

Najpierw był etap wiosenny.

Potem, po kilkumiesięcznej przerwie, uczestnicy wrócili do rywalizacji jesienią 2020 roku.

Taka przerwa mogła wybić z rytmu wielu uczestników.

W przypadku Wieniawy stało się jednak inaczej.

Gdy wróciła na parkiet, szła jak burza.

W parze ze Stefano Terrazzino dotarła do ścisłego finału.

Ostatecznie zajęła drugie miejsce, przegrywając z Edytą Zając i Michałem Bartkiewiczem.

Mimo braku zwycięstwa jej udział w programie zapamiętano jako bardzo mocny.

Julia pokazała wtedy ambicję, pracowitość i duże sceniczne wyczucie.

Terrazzino obserwował to z najbliższej możliwej perspektywy.

Spędził z nią wiele godzin na sali treningowej, widział jej podejście do pracy, reakcje na stres i sposób, w jaki przygotowuje się do występów na żywo.

Nic dziwnego, że dziś właśnie on jest pytany o to, jak jego była partnerka taneczna poradzi sobie jako jurorka.

Stefano nie ukrywa, że nie ma większych obaw.

W rozmowie z Pomponikiem ocenił Wieniawę bardzo ciepło i podkreślił cechy, które jego zdaniem mogą jej pomóc za stołem sędziowskim.

„Julia to jest taka osoba, ja ją nazywam „petardina”. Cokolwiek robi, robi to na 150 procent, to jest też to, co nas łączy, mimo naszej różnicy wieku. Ma ogromną pasję, jest pracowita. Na początku musi się odnaleźć. Sam wiem, jak to jest, bo to duża odpowiedzialność, program na żywo. Na szczęście ma trochę doświadczenia z innego programu, gdzie była jurorką więc myślę, że to pomaga” — powiedział Terrazzino.

To wyznanie pokazuje, że tancerz dobrze pamięta intensywność pracy z Julią.

Nie mówi o niej jak o osobie, która przeszła przez program przypadkiem.

Podkreśla jej zaangażowanie i to, że kiedy w coś wchodzi, robi to na pełnych obrotach.

Określenie „petardina” brzmi lekko, ale niesie bardzo konkretny sens.

Według Stefano Wieniawa ma w sobie energię, która potrafi porwać ją do działania.

Jest ambitna.

Pracuje mocno.

Nie odpuszcza łatwo.

A to w programie na żywo może mieć ogromne znaczenie.

Jednocześnie Terrazzino nie udaje, że nowa rola będzie dla niej banalna.

Sam przyznaje, że Julia będzie musiała się odnaleźć.

Jury „Tańca z gwiazdami” to nie tylko wygodne miejsce przy stole i wystawianie not.

To odpowiedzialność, presja czasu i świadomość, że każde słowo zostanie od razu ocenione przez uczestników, widzów oraz internautów.

Program jest emitowany na żywo, więc nie ma tu miejsca na poprawki, powtórki i wygładzanie wypowiedzi.

Trzeba reagować szybko.

Trzeba mówić jasno.

Trzeba umieć połączyć emocje z oceną występu.

Terrazzino wie, jak wygląda taka presja.

Dlatego jego słowa nie brzmią jak bezrefleksyjna pochwała.

Raczej jak spokojna ocena człowieka, który zna zarówno Julię, jak i mechanikę programu.

Zwrócił uwagę, że doświadczenie Wieniawy z innego programu, w którym była jurorką, może jej pomóc.

To ważne, bo wejście do jury tak popularnego show zawsze wiąże się z natychmiastową reakcją publiczności.

A w przypadku Julii emocje są szczególnie duże.

Wieniawa od lat budzi skrajne komentarze.

Jedni podziwiają jej wszechstronność, aktywność i konsekwencję.

Inni zarzucają jej, że pojawia się niemal wszędzie i zbyt szybko dostaje kolejne medialne szanse.

Terrazzino nie ucieka od tego tematu.

Przeciwnie, sam zauważa, że Julia wywołuje silne reakcje.

Według niego nie musi to być jednak problem.

W programie rozrywkowym emocje są przecież częścią gry.

Juror nie ma być wyłącznie neutralnym dodatkiem do formatu.

Ma budzić ciekawość, mieć własny punkt widzenia i wnosić energię, która zainteresuje publiczność.

Wieniawa zna „Taniec z gwiazdami” od strony uczestniczki.

To może być jej atut.

Wie, ile kosztują treningi.

Wie, jak wygląda stres przed występem.

Wie, co dzieje się na sali prób, gdy ciało jest zmęczone, a choreografia wciąż wymaga poprawek.

Wie też, jak ogromne znaczenie ma partner taneczny i zaufanie do osoby, która prowadzi gwiazdę przez kolejne odcinki.

Jest drugą, po Ewie Kasprzyk, aktorką zasiadającą w jury tego programu, która wcześniej sama rywalizowała na parkiecie.

Taki fakt może jednak działać w dwie strony.

Część osób uważa, że juror z doświadczeniem uczestnika potrafi lepiej zrozumieć emocje gwiazd.

Inni obawiają się, że może być zbyt łagodny, bo sam pamięta, ile wysiłku wymaga każdy występ.

Stefano Terrazzino zdaje się patrzeć na to inaczej.

Dla niego kluczowa jest pasja.

A tej, jego zdaniem, Julii nie brakuje.

„Ona kocha taniec, autentycznie to czuje, cokolwiek robi, przygotowuje się najlepiej, jak potrafi i to jest dobra baza. Ona budzi wielkie emocje u ludzi, są osoby, które mówią: dlaczego ona i takie, które mówią: fajnie, że ona. Są różne emocje i dobrze, bo program rozrywkowy jest po to, żebyśmy poczuli emocje” — przekonywał tancerz.

To bardzo wymowne słowa.

Stefano nie mówi, że wszyscy muszą być zachwyceni wyborem Julii.

Nie twierdzi też, że kontrowersje nie istnieją.

Przyznaje, że są osoby, które pytają: „dlaczego ona?”.

Są też takie, które cieszą się z tej decyzji.

Według niego właśnie to może napędzać zainteresowanie programem.

„Taniec z gwiazdami” od lat żyje emocjami.

Widzowie komentują uczestników, jurorów, oceny, stroje, choreografie i każdą mocniejszą wypowiedź.

Jeżeli nowa jurorka już na starcie budzi dyskusję, produkcja zyskuje dodatkowe napięcie przed premierą.

Wieniawa ma przed sobą trudne zadanie.

Będzie musiała znaleźć własny język oceniania.

Nie jest zawodową tancerką jak Iwona Pavlović, Tomasz Wygoda czy Rafał Maserak.

Nie będzie więc zapewne pełnić tej samej funkcji co taneczni eksperci.

Może za to patrzeć na uczestników oczami osoby, która sama była gwiazdą na parkiecie i doskonale pamięta, jak wygląda przejście od pierwszych treningów do finału.

To perspektywa, której nie da się nauczyć z zewnątrz.

Trzeba ją przeżyć.

Julia przeżyła ją w wyjątkowo intensywnych warunkach.

Jej edycja została przerwana i rozciągnięta w czasie, a mimo to utrzymała bardzo wysoki poziom.

Dla Terrazzino to jasny dowód, że potrafi pracować pod presją.

A presji w jury z pewnością nie zabraknie.

Każda nota będzie komentowana.

Każdy gest przy stole zostanie wychwycony.

Każde mocniejsze zdanie może natychmiast trafić do sieci.

Wieniawa dobrze zna jednak świat mediów i show-biznesu.

Od lat funkcjonuje pod obserwacją publiczności, więc zainteresowanie wokół jej osoby nie jest dla niej niczym nowym.

Pytanie brzmi, czy przełoży doświadczenie uczestniczki i jurorki z innego programu na format, który widzowie śledzą od lat z ogromnym zaangażowaniem.

Terrazzino wierzy, że ma do tego dobrą bazę.

Podkreśla jej pasję, pracowitość i autentyczną miłość do tańca.

To właśnie te cechy mogą okazać się najważniejsze.

Bo juror w takim programie nie musi wyłącznie recytować technicznych uwag.

Powinien również czuć scenę, emocje i wysiłek uczestników.

Julia, zdaniem Stefano, właśnie to rozumie.

Ich wspólna historia z parkietu dodaje tej opinii ciężaru.

Tancerz nie mówi o niej z dystansu osoby, która zna ją tylko z czerwonych dywanów czy mediów społecznościowych.

Widział ją w treningowej codzienności.

Widział zmęczenie, walkę o kroki i momenty, w których trzeba było dawać z siebie więcej.

Widział też, jak bardzo zależało jej na dobrym występie.

Dlatego jego spokojna ocena może być ważnym sygnałem dla widzów.

Stefano wie, że początki za stołem jurorskim mogą być dla niej wyzwaniem.

Ale nie ma wątpliwości, że Julia będzie się przygotowywać najlepiej, jak potrafi.

A to w jego oczach jest fundament.

Decyzja o dołączeniu Wieniawy do jury 19. edycji „Tańca z gwiazdami” nadal będzie budzić komentarze.

To niemal pewne.

Jej nazwisko od dawna elektryzuje publiczność.

Jedni będą patrzeć na nią z ciekawością.

Inni z nieufnością.

Jeszcze inni będą czekać na pierwszą ostrą ocenę, by sprawdzić, czy potrafi odnaleźć się w nowej roli.

Ale właśnie o to chodzi w programie rozrywkowym.

Ma być ruch.

Ma być dyskusja.

Ma być napięcie.

Ma być emocja.

Terrazzino wyraźnie sugeruje, że Julia może wnieść do programu właśnie taki ładunek.

Nie tylko dlatego, że jest rozpoznawalna.

Także dlatego, że naprawdę kocha taniec i ma za sobą własną parkietową drogę.

Wieniawa zaczyna nowy rozdział w formacie, który kiedyś był dla niej ogromnym wyzwaniem jako uczestniczki.

Teraz będzie siedzieć po drugiej stronie.

To zmienia wszystko.

Kiedyś czekała na oceny.

Teraz sama będzie je wystawiać.

Kiedyś słuchała uwag jury.

Teraz to jej słowa będą ważyć dla uczestników.

Kiedyś walczyła o finał.

Teraz będzie obserwować, jak inni przechodzą przez ten sam stres, nadzieję i zmęczenie.

Stefano Terrazzino jest przekonany, że taka perspektywa może jej pomóc.

Bo Julia nie zna „Tańca z gwiazdami” tylko z telewizora.

Zna pot, nerwy, światła, muzykę, parkiet i napięcie przed występem.

A jeśli połączy to z przygotowaniem, pasją i medialnym doświadczeniem, może szybko odnaleźć się w jury.

Czy przekona wszystkich od pierwszego odcinka?

Tego nikt nie może zagwarantować.

Ale jedno jest pewne: jej debiut już teraz budzi ogromne zainteresowanie.

A Stefano Terrazzino, który zna ją z najtrudniejszej strony tego programu, mówi jasno, że nie martwi się o jej zaangażowanie.

Według niego Julia Wieniawa robi wszystko na 150 procent.

I właśnie z takim nastawieniem ma wejść za jurorski stół „Tańca z gwiazdami”.

Rating
( No ratings yet )
pl.interesujacy.com