Beata Pawlikowska po latach wróciła do relacji z Cejrowskim. Tak dziś wygląda ich kontakt

Beata Pawlikowska i Wojciech Cejrowski w latach 90. tworzyli jedną z bardziej zaskakujących par polskiego show-biznesu. Ich relacja nie przetrwała długo, a po latach podróżniczka szczerze opowiedziała, czy udało im się zachować kontakt po rozstaniu. Jej odpowiedź była krótka, ale bardzo wymowna. Pawlikowska przyznała, że Cejrowski należy do osób, które po zakończeniu związku wolą zamknąć rozdział definitywnie.

Beata Pawlikowska od lat kojarzona jest z podróżami, książkami, radiem i własnym sposobem patrzenia na życie.

Wojciech Cejrowski również zbudował rozpoznawalność jako podróżnik, publicysta i osobowość medialna.

Dziś wielu osobom trudno pamiętać, że na początku lat 90. łączyła ich nie tylko praca w szeroko rozumianym świecie mediów i podróży, ale także prywatna relacja.

Byli parą, a w 1994 roku zdecydowali się na ślub.

Po latach wyszło jednak na jaw, że ich małżeństwo formalnie nie było ważne.

Związek nie trwał długo.

Już w 1996 roku Cejrowski publicznie mówił o sobie jako o kawalerze.

Z czasem każde z nich poszło własną drogą.

Wojciech Cejrowski jest obecnie związany z dziennikarką Joanną Najfeld, z którą wziął ślub w 2010 roku.

Beata Pawlikowska przez lata opowiadała publicznie o dwóch swoich związkach.

Obecnie nie wiadomo, by jej serce było zajęte.

Choć od relacji z Cejrowskim minęło bardzo dużo czasu, temat ich dawnego związku wciąż budzi zainteresowanie.

Zwłaszcza że oboje są osobami wyrazistymi, znanymi i kojarzonymi z silnymi poglądami.

Ostatnio Pawlikowska została zapytana o swoje podejście do rozstań.

Pisarka i podróżniczka podkreśliła, że zakończenie relacji może wyglądać bardzo różnie.

Czasem ludzie rozstają się w bólu, żalu i poczuciu krzywdy.

Czasem potrafią dojść do wniosku, że ich drogi po prostu się rozeszły.

Według niej wiele zależy od nastawienia partnerów, szczerości i świadomości tego, co wydarzyło się w związku.

Pawlikowska podała przykład własnej niedawnej relacji.

Opowiedziała o byłym narzeczonym Dannym Murdocku, z którym była przez osiem lat.

Jak przyznała, ten związek był szczęśliwy, a samo rozstanie również przebiegło w spokojny i dojrzały sposób.

„Z moim niedawnym narzeczonym, z którym byłam w związku przez osiem lat stworzyliśmy bardzo szczęśliwy związek, po którym przyszło bardzo szczęśliwe rozstanie. Myślę, że żadne z nas nie cierpiało z tego powodu, dlatego że oboje przyznaliśmy w uczciwej rozmowie, że na początku szliśmy tą samą drogą i bardzo do siebie pasowaliśmy, ale przez osiem lat ludzie się zmieniają i zmieniliśmy się w taki sposób, że pojawiły się takie różnice, które są fundamentalne” — powiedziała w rozmowie z portalem „Jastrząb Post”.

To wyznanie pokazuje, że Pawlikowska patrzy na rozstania bez jednej prostej etykiety.

Nie każde zakończenie relacji musi oznaczać dramat.

Nie każde musi zostawiać po sobie wrogość.

W jej opowieści o Dannym Murdocku pojawia się dużo spokoju i uczciwości.

Oboje mieli dostrzec, że z czasem zmienili się w taki sposób, który uniemożliwiał dalsze wspólne życie na dawnych zasadach.

Nie chodziło więc o nagłą awanturę czy spektakularny konflikt.

Raczej o dojrzałe zauważenie, że ludzie, którzy kiedyś szli tą samą drogą, po latach mogą znaleźć się w zupełnie różnych miejscach.

Pawlikowska podkreśliła także, że z Dannym Murdockiem do dziś utrzymuje przyjazne relacje.

To dla niej dowód, że rozstanie nie musi przekreślać wzajemnego szacunku.

Można zakończyć związek i nadal mieć wobec siebie dobre uczucia.

Można uznać, że miłość w dawnej formie się skończyła, ale nie trzeba zamieniać wspólnej historii w pole walki.

Ten przykład mocno kontrastuje jednak z tym, co Pawlikowska powiedziała o Wojciechu Cejrowskim.

Gdy została zapytana, czy po rozstaniu udało jej się zachować z nim dobry kontakt, odpowiedziała zupełnie inaczej.

„Raczej nie, bo on woli po rozstaniu nie utrzymywać przyjaźni, tylko kiedy coś się zakończyło to zakończyło się” — skomentowała krótko.

Te słowa nie zostawiają wiele miejsca na interpretacje.

Według Pawlikowskiej to Cejrowski należy do osób, które po zakończeniu relacji nie szukają przyjaźni ani dalszej bliskości.

Dla niego zakończony związek oznacza zamknięty rozdział.

Bez podtrzymywania kontaktu.

Bez budowania nowej formy relacji.

Bez próby zachowania przyjacielskiego porozumienia.

Podróżniczka nie rozwijała tej myśli w dramatyczny sposób.

Nie próbowała budować sensacji.

Nie opowiadała o szczegółach dawnych napięć.

Po prostu przyznała, że kontakt z Cejrowskim raczej nie istnieje, bo on ma inne podejście do tego, co dzieje się po rozstaniu.

To krótkie zdanie mówi jednak bardzo dużo.

Pokazuje różnicę między jej doświadczeniem z Dannym Murdockiem a dawną relacją z Cejrowskim.

Z jednym byłym partnerem potrafiła zachować przyjazny kontakt.

Z drugim — nie.

I jak wynika z jej słów, nie dlatego, że ona sama koniecznie zamknęła się na taką możliwość, lecz dlatego, że Cejrowski woli po prostu odciąć przeszłość.

Pawlikowska została też zapytana, czy śledzi dziś zawodowe działania byłego partnera.

Tutaj również odpowiedziała spokojnie, bez emocjonalnego napięcia.

Dała do zrozumienia, że nie poświęca temu szczególnej uwagi.

„Raczej nie bo ja w ogóle nie śledzę kariery i poczynań wielu osób, bo nie mam na to czasu. Zajmuję się wtedy innymi rzeczami, które są dla mnie bardzo ważne” — dodała.

To kolejny fragment, który pokazuje, że dawna relacja z Cejrowskim nie jest dla niej dziś centrum zainteresowania.

Nie śledzi jego kariery nie dlatego, że chce coś manifestować, ale dlatego, że generalnie nie koncentruje się na obserwowaniu zawodowych poczynań wielu osób.

Ma własne sprawy, projekty i priorytety.

Zajmuje się tym, co uznaje za ważne w swoim życiu.

W jej wypowiedzi nie ma więc ostrej deklaracji niechęci.

Jest raczej spokojne stwierdzenie faktu: nie utrzymują przyjaźni, nie śledzi jego działań, a przeszłość należy do przeszłości.

Dla osób, które pamiętają ich relację z lat 90., może to być gorzka informacja.

Byli parą, zdecydowali się na ślub, przez pewien czas tworzyli medialnie ciekawy duet.

Dziś jednak nie ma między nimi bliskiego kontaktu.

Ich drogi rozeszły się dawno temu i nie zostały połączone nową formą znajomości.

To pokazuje, jak różnie mogą kończyć się relacje.

Jedne po latach zostawiają przestrzeń do spokojnej rozmowy i przyjaźni.

Inne zamykają się całkowicie.

Pawlikowska wydaje się akceptować ten stan rzeczy.

Nie opowiada o nim z żalem, który wymagałby publicznego rozliczenia.

Nie atakuje Cejrowskiego.

Nie próbuje udowadniać, że jej model rozstania jest lepszy.

Po prostu pokazuje, że ludzie mają różne sposoby radzenia sobie z końcem związku.

W przypadku jej i Danniego Murdocka możliwe było przyjazne rozstanie.

W przypadku jej i Wojciecha Cejrowskiego — nie.

Kluczowe jest to, że sama Pawlikowska widzi w rozstaniu proces, który może odbyć się w sposób świadomy.

Jej opowieść o ośmioletnim związku z Murdockiem brzmi jak przykład dojrzałej rozmowy dwojga ludzi, którzy potrafili nazwać zmianę, jaka zaszła między nimi.

Na początku byli do siebie dopasowani.

Później zmienili się tak, że różnice stały się fundamentalne.

Zamiast trwać w relacji na siłę, przyznali to sobie uczciwie.

To pozwoliło im uniknąć cierpienia i zachować dobre relacje.

Z Cejrowskim historia potoczyła się inaczej.

Tam po zakończeniu związku nie powstała przyjaźń.

Pawlikowska tłumaczy to jego podejściem: jeśli coś się skończyło, to się skończyło.

Dla wielu osób to również zrozumiały sposób funkcjonowania.

Nie każdy chce utrzymywać kontakt z byłym partnerem.

Nie każdy potrafi oddzielić dawną relację romantyczną od nowej przyjacielskiej formy.

Nie każdy uważa, że po rozstaniu trzeba zostać w swoim życiu.

Cejrowski, według słów Pawlikowskiej, wybiera wyraźne zamknięcie.

Dla niej natomiast możliwe jest inne rozwiązanie, co pokazuje przykład Murdocka.

To zderzenie dwóch podejść do przeszłości jest w tej historii najciekawsze.

Pawlikowska nie mówi tylko o jednym dawnym związku.

Mówi o tym, że rozstania mogą mieć różne oblicza.

Mogą być szczęśliwe, jeśli obie strony rozumieją, dlaczego odchodzą.

Mogą też prowadzić do całkowitego braku kontaktu, jeśli jedna ze stron tak właśnie chce zamknąć rozdział.

Jej słowa o Cejrowskim brzmią oszczędnie, ale jasno.

Nie ma między nimi przyjaźni.

Nie ma regularnego kontaktu.

Nie ma śledzenia zawodowych losów byłego partnera.

Jest świadomość, że kiedyś coś ich łączyło, ale dziś każde żyje własnym życiem.

Po latach od rozstania Pawlikowska wydaje się patrzeć na tę historię z dystansu.

Nie próbuje jej ożywiać.

Nie szuka okazji do publicznych rozliczeń.

Nie buduje emocjonalnego napięcia wokół dawnego małżeństwa.

Mówi tyle, ile trzeba, by wyjaśnić obecny stan rzeczy.

Cejrowski nie chce utrzymywać przyjaźni po rozstaniu.

Ona nie śledzi jego kariery, bo skupia się na własnych ważnych sprawach.

Tyle wystarczy, by zrozumieć, że ich drogi dawno się rozeszły.

A jednak temat nadal interesuje ludzi, bo ich dawny związek był nietypowy i dziś trochę zapomniany.

Wiele osób może nie pamiętać, że Beata Pawlikowska i Wojciech Cejrowski byli małżeństwem na początku lat 90.

Jeszcze mniej osób może wiedzieć, że po latach ujawniono, iż ślub formalnie nie był ważny.

Ta historia sama w sobie ma więc aurę niedopowiedzenia.

Dodając do tego fakt, że dziś nie utrzymują przyjaznych relacji, powstaje obraz związku, który był intensywnym, ale krótkim rozdziałem w życiu obojga.

Pawlikowska dziś mówi o tym bez wielkiej egzaltacji.

Jej wypowiedzi są spokojne, niemal rzeczowe.

Ale pod tą spokojną powierzchnią kryje się gorzka prawda: nie każda ważna relacja zostawia po sobie kontakt.

Nie każdy dawny partner chce być częścią teraźniejszości.

Nie każda historia może po latach zmienić się w przyjaźń.

Dla Pawlikowskiej najlepszym przykładem dobrego rozstania jest relacja z Dannym Murdockiem.

Dla kontrastu historia z Cejrowskim pokazuje zupełnie inny wariant.

Zamknięcie bez dalszej więzi.

Dla jednych to smutne.

Dla innych naturalne.

Najważniejsze, że podróżniczka mówi o tym bez udawania.

Nie próbuje na siłę tworzyć obrazu pięknej przyjaźni po latach.

Nie twierdzi, że wszystko między nią a Cejrowskim jest serdeczne, jeśli tak nie jest.

Wprost przyznaje, że raczej nie mają takiej relacji.

I wskazuje powód: on woli po rozstaniu nie utrzymywać przyjaźni.

To zdanie może brzmieć chłodno, ale jest bardzo konkretne.

Pawlikowska jasno oddziela przeszłość od teraźniejszości.

Kiedyś byli razem.

Dziś nie ma między nimi kontaktu, który można byłoby nazwać przyjaźnią.

Cejrowski żyje swoim życiem.

Ona żyje swoim.

Nie śledzi jego kariery, bo nie ma na to czasu i koncentruje się na własnych priorytetach.

W show-biznesie często próbuje się podgrzewać dawne relacje i dopisywać im nowe znaczenia.

Tutaj Beata Pawlikowska zrobiła coś odwrotnego.

Powiedziała spokojnie, że rozdział jest zamknięty.

I być może właśnie dlatego jej słowa są tak wymowne.

Nie ma w nich wielkiej afery.

Jest prosta informacja o dystansie, który po latach okazał się trwały.

A to czasem mówi więcej niż najbardziej emocjonalne wyznania.

Rating
( No ratings yet )
pl.interesujacy.com